W grę wchodzą ministrowie: administracji i cyfryzacji Michał Boni oraz nauki Barbara Kudrycka.

Reklama

Boni potwierdził już, że dostał propozycję startu w eurowyborach i się zastanawia. Kudrycka unika odpowiedzi na pytania.

Nie podjęłam ostatecznej decyzji. Jesteśmy w trakcie prac nad nowelizacją ustawy o zasadach finansowania nauki oraz prawa o szkolnictwie wyższym. To proces obliczony nawet na kilka miesięcy. A to są moje bezwzględne priorytety - mówi "Gazecie Wyborczej" szefowa resortu nauki.

Wśród rozmówców gazety nie milką głosy, że Boni, jako minister, nie odniósł wielu sukcesów, a utworzenie tego resortu (Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji - przypis red.) nie było najlepszym pomysłem. Kluczowe projekty związane z e-administracją się przeciągają, Kudrycka z kolei się wypaliła.

Półtorej kadencji w rządzie to naprawdę długo. W pierwszej kadencji dobrze sobie radziła, przyszła z konkretnym planem zmian, ale nie dokończyła reformy stopni naukowych, ugięła się pod presją środowiska - mówi "Gazecie Wyborczej" polityk z kręgu premiera.

Ale na liście pojawia się także nazwisko Bogdana Zdrojewskiego, ministra kultury. Ten jednak zaprzecza, że miałby startować w eurowyborach.

PO będzie układać listy do europarlamentu w styczniu 2014 r., ale przymiarki do tego mają się zacząć już w maju.