Największe wrażenie na Majdanie robi poziom samoorganizacji ludzi. Czy można już dziś porównywać protesty w Kijowie do pomarańczowej rewolucji?
Rusłana Łyżyczko: Nie chciałabym porównywać Euromajdanu do pomarańczowej rewolucji. Wydarzenia z 2004 r. dużo nas nauczyły. Z pewnością żadnemu politykowi nie zawierzymy tak ślepo, jak się to wówczas stało. Jeśli zaś chodzi o samoorganizację, na Majdanie ludzie budują między sobą mosty. Okazują przy tym wielką mądrość, sami wiedzą, co trzeba robić. Ukraińcy na Majdanie pokazali, że są wielką rodziną. A to jedna z największych ludzkich wartości. Zwykli ludzie wzięli na siebie ciężar informowania świata o tym, co się dzieje w naszym kraju, choćby za pośrednictwem portali społecznościowych. To wiele znaczy, zwłaszcza jeśli mówimy o konieczności dotarcia do osób, które poznają świat za pośrednictwem rosyjskiej telewizji, otrzymując od niej zupełnie inny, fałszywy obraz wydarzeń.
Pani wizyta w Polsce nie jest przypadkowa.
Szukamy za granicą przyjaciół i sojuszników. Polska to nasz największy przyjaciel, państwo, które zawsze pomagało nam wyjść z kryzysu politycznego, występowało w roli pośrednika. Tak było w 2004 r. i tak jest obecnie. Chciałabym także, by zwykli ludzie nie bali się przyjechać na Majdan. Żeby wiedzieli, że Majdan to obecnie najbezpieczniejsze miejsce na Ukrainie. Chciałabym też zaapelować do Polaków, by nie wahali się okazywać nam wsparcia także we własnym kraju, choćby poprzez organizację happeningów. Publiczne poparcie Polaków dla dążeń Ukraińców wpływa na postawy ludzi w innych państwach Europy. A poprzez zwykłych ludzi można z kolei wpłynąć na postawy polityków.
W jakim celu?
Rządy powinny bowiem szybciej reagować na to, co się dzieje na Ukrainie. Są politycy, choćby w Niemczech, którzy mówią: „Po co przez Ukrainę mamy się kłócić z Rosją?”. W ten sposób zupełnie pomija się nasze aspiracje. Ukraina pokazała, że chce do Europy. Bez waszej pomocy tego nie zrobimy. Zwłaszcza że chcą nas wciągnąć do zupełnie innej unii (z Rosją – red.). Czy będziemy w niej pełnoprawnym partnerem? Nie, będziemy tam nikim.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.