Premier Miedwiediew uważa, że embargo zwiększy konkurencyjność dostawców na rosyjskim rynku.

Reklama

- Ze zrozumiałych względów /.../ na rynku powinna być konkurencja, a nie sytuacja, gdy na przykład wszystkie jabłka są z Polski, a ryba z Norwegii - powiedział Miedwiediew. Z kolei wicepremier Arkadij Dworkowicz zapowiedział, że Rosja będzie kontrolować sytuację, gdy Białoruś i Kazachstan - państwa wchodzące do Unii Celnej z Rosją - zechcą przerabiać u siebie produkcję zachodnią i wysyłać już gotowe produkty na rosyjski rynek.

Dworkowicz dodał, że w ciągu 2-3 tygodni Rosji uda się znaleźć nowych dostawców produkcji, którzy zastąpią tych objętych sankcjami.

Rosja, która była znaczącym importerem żywności, 7 sierpnia wprowadziła embargo na żywność z krajów zachodnich, które zastosowały lub wsparły sankcje wobec niej w związku z wydarzeniami na Ukrainie. Na razie sankcje nie są szerzej widoczne w sklepach ze względu na wcześniej zgromadzone zapasy. Jednak już obecnie w Moskwie zaobserowano niewielki wzrost cen niektórych produktów.