Dziennik Gazeta Prawana logo

Armia domowej roboty. W ukraińskim wojsku kamizelkę kuloodporną masz, jak sobie ją zrobisz

Żołnierze ochotniczego batalionu Szachtar suszą kamizelki kuloodporne
Żołnierze ochotniczego batalionu Szachtar suszą kamizelki kuloodporne/PAP/EPA
Kamizelki kuloodporne produkuje się domowymi metodami. O noktowizorach coraz częściej można tylko pomarzyć, żołnierze walczą w mundurach przeróżnych armii świata, a szef sztabu generalnego używa maila stworzonego na rosyjskim serwisie. Nic dziwnego, że morale ukraińskiej armii jest bliskie dna.

Ukraina przegrała wojnę, ale Rosja jej nie wygrała – taka jest mniej więcej interpretacja tego, co ma miejsce w obwodach ługańskim i donieckim. Z jednej strony Moskwa nie jest gotowa na nowe ofiary. Z drugiej – Kijów nie ma ani pieniędzy, ani siły, by odbić zajęte przez rebeliantów tereny czy przejąć kontrolę nad granicą z Rosją.

Sytuacja w armii jest fatalna. Nie wszyscy żołnierze i ochotnicy z oddziałów takich jak Dnipro-1 czy Donbas mają kamizelki kuloodporne. Mimo że tzw. aktywna faza operacji antyterrorystycznej trwa od końca wiosny, nadal nie docierają hełmy. – – opowiada nam Maksym Muzyka, który choć zaciągnął się do wywiadu wojskowego, jako szeregowiec zdobywał wzgórze Sawur-Mohyła pod Donieckiem.

– dodaje. Jego oddział zdobył wzgórze o znaczeniu raczej symbolicznym niż strategicznym, by na nim kilka dni posiedzieć, wytrzymać nieprzerwany ostrzał artyleryjski, a na końcu się wycofać. Jak tłumaczy nam osoba współpracująca z ministerstwem obrony przy dostawach kamizelek, problemem jest brak precyzyjnych regulacji dotyczących zakupów dla armii i bezwład wojskowej biurokracji. W efekcie pojawiły się nieformalne sposoby dozbrajania wojska. Kamizelki produkowane są domowymi sposobami. Przetargi nie są rozpisywane. Sprzęt dociera przez pośredników, którzy z dostawcami rozliczają się pod stołem. Byliśmy świadkami jednej z takich transakcji.

Kamizelki to tylko wierzchołek góry lodowej. Na punktach kontrolnych w Zagłębiu Donieckim wojsko i oddziały ochotnicze umundurowane są w bluzy i spodnie chyba wszystkich armii świata. O ile w przypadku tzw. dobrowolców to zrozumiałe, o tyle dziwi obraz regularnego żołnierza w mundurze Bundeswehry z niemiecką flagą na ramieniu. – – tłumaczy mechanizm Muzyka.

Tzw. operacja antyterrorystyczna prowadzona jest wspólnymi siłami służb specjalnych (SBU), armii, MSW i oddziałów ochotniczych. Nie mają one jednak jednolitego systemu łączności – jeden system wykorzystuje MSW, inny – resort obrony. Co więcej, szef sztabu generalnego gen. Wiktor Mużenko używa maila stworzonego na... rosyjskim serwisie Rambler.ru.

Słuchając opowieści o przygodach z zaopatrzeniem i łącznością, trudno uwierzyć, że Ukraińcom udało się odbić Słowiańsk i Kramatorsk. Trudno również oczekiwać, że będą w stanie zapanować nad resztą obwodów ługańskiego i donieckiego.

Dlatego powstanie Noworosji zostało już właściwie przesądzone. Kijów się z tym pogodził. Wie, że jego ofensywa automatycznie oznacza wzrost wojskowego zaangażowania Rosji. – – tłumaczy publicysta Maksym Butczenko, sam rodem z podługańskich Rowieniek. Władze w Kijowie zapowiedziały więc, że terenom kontrolowanym przez obie samozwańcze republiki ludowe zostanie przyznany specjalny status. Co to oznacza? Politycznie pozostaną one formalną częścią Ukrainy, gospodarczo zaś mają otrzymać prawo bliskiej współpracy z Rosją. – – podsumowuje Butczenko.

NATO poćwiczy na Ukrainie

Żołnierze państw NATO i Rosji znajdą się jutro w odległości 1200 km od siebie. Tak blisko w kraju, w którym toczy się wojna, po przeciwnych stronach barykady nie byli od czasów upadku żelaznej kurtyny.

Sojusz wraz z Ukraińcami będzie ćwiczył antypartyzancką ofensywę na podlwowskim poligonie Jaworowie w ramach ćwiczeń Rapid Trident. Spadochroniarze rosyjscy i wspierani przez nich separatyści zajmą pozycje na linii od Ługańska przez Gorłówkę po Donieck i Nowoazowsk. Pierwsi rytualnie zamanifestują, że Kijów nie zamierza oddać ani kilometra kwadratowego ziemi. Drudzy pokażą, jak zamierzają bronić budowanego na terenie obwodu ługańskiego i donieckiego parapaństwa. Jak mówią nasi ukraińscy rozmówcy, Kijów mimo demonstracji siły w Jaworowie de facto uzna separatystyczny twór, który Rosjanie coraz głośniej nazywają Noworosją.

CZYTAJ WIĘCEJ: Siemoniak: Nie dozbrajamy Ukraińców, ale nie mamy nic przeciwko >>>

ZOBACZ TAKŻE: Propaganda rozłożona na czynniki pierwsze. I rosyjska, i ukraińska >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraArmia domowej roboty. W ukraińskim wojsku kamizelkę kuloodporną masz, jak sobie ją zrobisz »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj