Zdaniem Schulza są członkowie Parlamentu Europejskiego, w tym Janusz Korwin-Mikke, którzy ciągle próbują "testować granice i przesuwać je, żeby zobaczyć, jak daleko mogą się posunąć w prowokacjach".

Reklama

To reakcja na wypowiedź Korwin-Mikkego, który przekonywał, że "nasi wrogowie nie są w Moskwie, lecz w meczetach". Głos zabrał w trakcie debaty z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem.

- Forma wypowiedzi wywołała zdumienie w parlamencie - przyznał szef PE. I podkreślił, że w jego opinii jest to raczej przypadek, który trzeba przedstawić służbom medycznym. Nie podjął na razie żadnej decyzji o ewentualnych konsekwencjach wobec Korwin-Mikkego.

We wrześniu zeszłego roku Korwin-Mikke został ukarany przez władze PE odebraniem dziesięciu diet poselskich, czyli około 3 tys. euro, za nazwanie bezrobotnych młodych ludzi w UE "Murzynami Europy".

To kolejny w ostatnich dniach przykład kontrowersyjnego zachowania polskiego europosła. W poniedziałek, kiedy PE czcił pamięć 17 ofiar zamachów we Francji na redakcję tygodnika satyrycznego "Charlie Hebdo" Korwin-Mikke zamiast tabliczki z napisem "Je suis Charlie" ("Jestem Charlie") na ekranie swojego laptopa pokazywał napis "Nie jestem Charlie. Jestem za karą śmierci". CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>