Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nowaja Gazieta": "Bracia i siostry" Le Pen, czyli przyjaciele Kremla wśród europejskiej skrajnej prawicy

2 maja 2017, 11:51
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Marine Le Pen i Władimir Putin
Marine Le Pen i Władimir Putin/PAP Archiwalny
Do Rosji w ostatnich latach przyjeżdżają z krajów UE politycy skrajnie prawicowych partii, których władze w Moskwie zapraszają, by zapełnić próżnię w kontaktach międzynarodowych, jaka pojawiła się po aneksji Krymu - pisze niezależna "Nowaja Gazieta".

Polityków tych niezależna rosyjska gazeta nazywa "braćmi i siostrami" szefowej francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen i ocenia, że choć w samej Le Pen Moskwa pokłada "wielkie nadzieje", to "przydadzą się też ci pomniejsi".

W obszernym materiale opublikowanym na stronie internetowej "NG" opisuje wizyty przedstawicieli partii belgijskich w Moskwie; zdaniem autora, korespondenta gazety w Brukseli, sytuacja jest typowa również dla innych krajów unijnych. Autor relacjonuje pobyt w Moskwie w 2014 roku - "na tle wydarzeń na Ukrainie i Krymie" - pięcioosobowej delegacji Interesu Flamandzkiego (VB), partii będącej kontynuacją skrajnie prawicowego Bloku Flamandzkiego. W składzie delegacji był w Moskwie jeden z liderów partii Filip Dewinter, działacze wzięli udział w konferencji w Moskwie pod egidą ówczesnego przewodniczącego Dumy Państwowej (niższej izby parlamentu) Siergieja Naryszkina. Koszty wizyty pokryła - jak podał VB - strona rosyjska.

Następnie w 2016 roku Dewinter na zaproszenie rosyjskiego parlamentu znalazł się wśród obserwatorów zagranicznych na wyborach do Dumy. - zauważa "Nowaja Gazieta". Po raz kolejny nazwisko Dewintera pojawiło się w informacjach medialnych w lutym br., gdy belgijska delegacja parlamentarna odwiedziła bazę lotniczą Hmejmim w Syrii, wykorzystywaną przez rosyjskie lotnictwo.

"Nowaja Gazieta" przypomina, że jako młody polityk w 1988 roku Dewinter na cmentarzu wojskowym w Lommel próbował uczcić pamięć współpracujących z SS Flamandów, którzy walczyli w II wojnie światowej po stronie hitlerowskich Niemiec. - zauważa "NG".

Działacze VB Jan Penris i Frank Creyelman występowali jako "obserwatorzy międzynarodowi" podczas referendum na Krymie w marcu 2014 roku, a według mediów belgijskich "ich misję w całości finansował Kreml". Z kolei w marcu 2015 roku przyjechali do Moskwy na zaproszenie strony rosyjskiej dwaj inni belgijscy politycy: Aldo Carcaci z Partii Ludowej (PP) i działacz skrajnej prawicy Luc Michel. Odbyli oni spotkania w obu izbach parlamentu Rosji i w MSZ. - relacjonuje gazeta.

- pisze "NG".

Wymienia wśród nich: francuski Front Narodowy i "rodzinę Le Pen" (tj. Marine Le Pen i jej ojca Jean-Marie Le Pena - PAP), Alternatywę dla Niemiec (AfD), Partię Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), Złotą Jutrzenkę w Grecji, partie Jobbik na Węgrzech i Ataka w Bułgarii oraz Austriacką Partię Wolności (FPOe).

- zauważa "Nowaja Gazieta".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj