Trybunału w Luksemburgu nie przekonała argumentacja polskich władz, które usprawiedliwiały wycinkę walką z kornikiem drukarzem. Polska złamała prawo, prowadząc aktywną gospodarkę leśną w Puszczy Białowieskiej objętej unijnym programem Natura 2000 – orzekł TSUE.
Podstawą prawną tego programu ochrony przyrody w UE są dwie dyrektywy: ptasia i siedliskowa. Zgodnie z wczorajszym wyrokiem Polska uchybiła zobowiązaniom wynikającym z tych dyrektyw, ponieważ przed podjęciem wycinki nie sprawdziła, czy planowane działania nie będą szkodliwe dla lasu. Wydająca wyrok Wielka Izba Trybunału (składa się z 15 sędziów) podkreśliła, że aktywna gospodarka leśna prowadzi do zaniku części obszaru Natura 2000 w Puszczy Białowieskiej, a takie działania – wbrew temu, co twierdzi Polska – nie mogą "stanowić środków zapewniających ochronę tego obszaru".
Negatywny dla Polski wyrok nie wiąże się jednak z karami finansowymi. Aby było inaczej, Komisja Europejska, która skierowała sprawę do TSUE, musiałaby ponownie zwrócić się z takim wnioskiem. Kary finansowe groziłyby polskim władzom, gdyby nie zastosowały się do wyroku i postanowiły kontynuować wycinkę. Tak się jednak nie stanie. Ministerstwo Środowiska zapewniło już, że podporządkuje się wyrokowi trybunału. Szef resortu Henryk Kowalczyk oświadczył też, że dalsze plany dotyczące Puszczy Białowieskiej będzie konsultować z Komisją Europejską.
Reklama
Wycinka prowadzona w puszczy pod hasłem walki z kornikiem drukarzem nie była zresztą jego pomysłem. To flagowe przedsięwzięcie poprzedniego ministra Jana Szyszki, którego do przerwania cięć w puszczy przekonało pod koniec zeszłego roku dopiero widmo olbrzymich sankcji. W ramach środka tymczasowego – do czasu ogłoszenia wyroku przez unijny trybunał – Polsce groziła kara w wysokości 100 tys. euro za każdy dzień wycinki. Wycofanie ciężkiego sprzętu z lasu i dymisja Szyszki w styczniu stanowiły znaczący zwrot w tym unijnym sporze. Wczorajszy wyrok prawdopodobnie go zakończył.
Ekolodzy pytają jednak, co dalej z puszczą. W wydanym wczoraj oświadczeniu koalicja organizacji pozarządowych zwróciła uwagę, że nadal w mocy są decyzje umożliwiające wycinkę, w tym wprowadzony przez ministra Szyszkę aneks do urządzania lasu nadleśnictwa Białowieża z marca 2016 r. To właśnie ten dokument pozwolił na prawie trzykrotne zwiększenie wycinki drzew. Ekolodzy ponowili wczoraj swój apel do ministra Kowalczyka, by anulował dokumenty obowiązujące od czasu jego poprzednika.
Minister środowiska uzależnia dalsze decyzje dotyczące przyszłości Puszczy Białowieskiej od prac specjalnego zespołu, który przygotowuje "długoterminowy plan jej ochrony". Ma być on uwzględniony w "propozycjach kompromisowych rozwiązań", które resort wkrótce przedstawi Komisji Europejskiej – podało wczoraj Ministerstwo Środowiska.
Według ekologów od początku 2017 r. wycięto ponad 190 tys. m sześc. drewna, czyli ok. 180 tys. drzew. Ponad połowa z nich pochodziła z najstarszych, ponadstuletnich części lasu. Ekolodzy są też zaniepokojeni planami leśników, którzy w miejsce wyciętych drzew planują sadzić nowe. To w ocenie Greenpeace Polska zamieni las w uprawę. Leśnicy są jednak innego zdania. Lasy Państwowe przekonują, że bez stosowania nasadzeń tereny te zamienią się w obszar pokryty wyłącznie trawą. Minister odpowiadający za ochronę środowiska uzależnia rozstrzygnięcie tego sporu od opinii ekspertów.