- - napisał w mediach społecznościowych kanadyjski himalaista i fotograf Jean-Pierre Danvoye. Do swojego komentarza dołączył krótki film, na którym widać istne pobojowisko. To, że śmieci zostawili Polacy nie pozostawia wątpliwości. Są tam polskie przekłady książek, opakowania po krajowej wołowinie, przedmioty z logo #K2dla Polaków, ścinki gazet.
- - przekonywał dalej.
Na wpis Kanadyjczyka odpowiedział Piotr Tomala, szef programu Polski Himalaizm Zimowy 2016 - 2020, który uczestniczył w wyprawie. - - odpowiadał. Dodał, że ma nadzieję na szybkie wyjaśnienie sprawy. W tym celu jest w stałym kontakcie z pakistańskim współorganizatorem wyprawy. -
Kanadyjczyk zamieścił oświadczenie Polaków. Ze swojego ostrego komentarza jednak się nie wycofał. Mimo, że śmieci zostały już uprzątnięte. Na jego profilu w mediach społecznościowych nadal pojawiają się niepochlebne opinie o polskiej wyprawie: "Zrobili to, czego nie dopilnowali wcześniej", "Szkoda, że trzeba było sprawę nagłośnić, żeby uprzątnąć ten bałagan".
Ale nie brakuje też głosów krytycznych wobec Kanadyjczyka. Zdaniem części zagranicznych himalaistów, Danvoye zbyt pospieszył się z wydaniem opinii. W Karakorum trwa właśnie sezon wspinaczkowy. I być może członkowie którejś z komercyjnych wypraw próbowali w śmieciach znaleźć przydatne przedmioty. Rozerwali worki, a wiatr zrobił resztę.
Przypomnijmy, że polska wyprawa na drugą górę świata (8611 m n.p.m.) zakończyła się w marcu po prawie trzech miesiącach walki. - - podsumował ekspedycję jeden z jej liderów, Adam Bielecki.