Na Polaków alergicznie działa widok policjantów pałujących ludzi – nie bez powodu policja w Polsce, choć bywa brutalna, nie pałuje demonstrantów: to nieciekawie wychodzi na zdjęciach i filmikach. A to zdjęcia i filmiki budują emocje w internecie. Żaden polityk w Polsce nie chce – na razie – być nazywany zomowcem, nawet jeśli mu się to należy z wielu innych powodów.

Reklama

Polaków rozczulają z kolei niepodległościowe ambicje innych narodów – ale ważne, żeby były to raczej narody, z którymi Polacy nie sąsiadują.

Stąd być może tak emocjonalna reakcja polskich mediów, i tych klasycznych, i tych społecznościowych, na wydarzenia, które miały miejsce jesienią zeszłego roku w Hiszpanii, a ściślej: w Katalonii. Cieszące się poparciem z grubsza połowy mieszkańców prowincji tamtejsze władze, wywodzące się z ruchów nacjonalistycznych, zdołały – w bardzo gorącej atmosferze i przy sprzeciwie Madrytu – najpierw zarządzić referendum dotyczące niepodległości regionu (9 czerwca 2017 r.), potem uzyskać w kontrowersyjnych okolicznościach akceptację lokalnego parlamentu (6 września), a wreszcie wspomniane referendum przeprowadzić (1 października). Wzięło w nim udział 42 proc. uprawnionych do głosowania, z czego ok. 90 proc. opowiedziało się za niepodległością Katalonii. Całemu temu procesowi towarzyszyły masowe demonstracje, a dowodzone z Madrytu siły policyjne próbowały nie dopuścić do referendum – policjanci interweniowali na ulicach Barcelony i przed lokalami wyborczymi z histerycznym okrucieństwem, co skrupulatnie dokumentowano.