Szefowa rządu wyliczyła dostępne dla parlamentarzystów opcje, tłumacząc, że "jeśli będzie się wydawało, że nie ma wystarczającego poparcia dla przedstawienia propozycji w przyszłym tygodniu lub Izba ponownie ją odrzuci, to możemy poprosić do 12 kwietnia o ponowne przedłużenie procesu wyjścia z UE, ale to wymagałoby zorganizowania wyborów do Parlamentu Europejskiego".

To pierwsza taka sugestia premier, że bierze pod uwagę scenariusz, w którym zrezygnowałaby z ponownego głosowania w tej sprawie. Gdyby zdecydowała się na taki krok, to zrezygnowałaby z przedstawionej jej przez Radę Europejską mniej niż 24 godziny temu ścieżki do przyjęcia i ratyfikacji porozumienia w terminie do 22 maja.

May powtórzyła jednak, że "stanowczo wierzy, że byłoby niewłaściwe zwrócenie się do Brytyjczyków, aby wzięli udział w tych wyborach trzy lata po tym, gdy zagłosowali za wyjściem z UE".

List został wysłany zaledwie kilka godzin po tym, gdy lider północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów (DUP) w brytyjskim parlamencie Nigel Dodds ostrzegł, że w jego ocenie "jeśli chodzi o umowę wyjścia (z UE), to nic się nie zmieniło". "Nie zaakceptujemy żadnego porozumienia, które stanowi długoterminowe zagrożenie dla konstytucyjnej i gospodarczej integralności Zjednoczonego Królestwa" - dodał.

Polityk oskarżył także May o to, że była "dalece zbyt gotowa do kapitulacji" wobec oczekiwań Unii Europejskiej, zgadzając się m.in. na przesunięcie daty brexitu.

Głosy posłów eurosceptycznego skrzydła rządzącej Partii Konserwatywnej i DUP są kluczowe dla May, jeśli chce mieć realną szansę na to, że parlament przyjmie dwukrotnie odrzucany - różnicą 230 i 149 głosów - projekt porozumienia z UE.