Dziennik Gazeta Prawana logo

Bez oznaczeń, dystynkcji i nazwiska. Rosyjskie zielone ludziki na Ukrainie

1 maja 2019, 20:06
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Zielone ludziki" na Krymie
"Zielone ludziki" na Krymie/Shutterstock
Ten termin przez lata był używany jako żartobliwe określenie przybyszów z kosmosu. Do czasu, gdy zielone ludziki pojawiły się na Donbasie.

Autor jest wicedyrektorem Instytutu Polityki Międzynarodowej i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, stałym współpracownikiem "Nowej Konfederacji".

Uzbrojeni po zęby i znakomicie wyposażeni żołnierze w uniformach bez żadnych oznaczeń, atakujący cele na Ukrainie, byli członkami specnazu, wojsk powietrznodesantowych i pod oddziałów piechoty morskiej Federacji Rosyjskiej, a w dalszych etapach konfliktu także mniej elitarnych formacji. Trudno jednoznacznie stwierdzić, kto pierwszy nazwał ich zielonymi ludzikami; niewykluczone, że był to Władimir Putin, kpiący w jednym z wywiadów, że to może właśnie kosmici. Sformułowanie przyjęło się i zrobiło nadspodziewaną karierę. Dziś figuruje nawet w wirtualnym „(Mini)słowniku” na portalu Biura Bezpieczeństwa Narodowego jako propozycja określenia „uzbrojonych żołnierzy nieposiadających dystynkcji wojskowych ani innych wyróżników, które pozwalałyby na określenie ich narodowości, prowadzących zbrojne działania regularne i nieregularne”.

Bez oznaczeń, dystynkcji i nazwiska

Początkowo Putin zaprzeczał ich związkom z Rosją (wtedy padło sławne zdanie, że „taki ekwipunek można kupić w każdym sklepie”), twierdząc, już całkiem serio, że to formacje lokalnych separatystów. Po pewnym czasie (gdy miał pewność, że żadna ze światowych potęg ani żaden z partnerów nie zamierza zbytnio kontestować aneksji półwyspu ani agresji we wschodniej Ukrainie) zmienił zdanie, a nawet spowodował uznanie 27 lutego, czyli daty uderzenia na Krym, za oficjalny „Dzień Sił Operacji Specjalnych Federacji Rosyjskiej”.

Mniej jednoznaczne jest stanowisko Kremla wobec udziału rosyjskich wojskowych w walkach w Zagłębiu Donieckim. Nie da się jednak ukryć, że wielu z nich sprawowało bądź sprawuje kierownicze funkcje w politycznych lub militarnych strukturach samozwańczych „republik ludowych”. Najbardziej znane nazwiska to Igor Girkin (vel Striełkow), Aleksandr Borodaj, Igor Biezler (prawdopodobnie podlegający mu oddział odpowiada za strącenie malezyjskiego samolotu z 298 osobami na pokładzie) czy Walerij Bołotow, ale szacuje się, że przez front na Ukrainie przewinęło się od początku walk nawet 20–25 tys. obywateli Federacji Rosyjskiej.

Część z nich znalazła się tam w charakterze najemników (to przede wszystkim eksżołnierze i funkcjonariusze różnych resortów siłowych), ale większość to czynni wojskowi z regularnej armii, kierowani do walki rozkazem przełożonych. Warto przy tym zaznaczyć, że formacje o charakterze najemniczym mają w realiach rosyjskich inny charakter niż np. w USA, Wielkiej Brytanii, Francji czy RPA. Najemnictwo wojskowe jest w Rosji formalnie zakazane, represje karne spotykają jednak wyłącznie te firmy, które z różnych względów tracą zaufanie władz. Spotkało to m.in. niektórych komercyjnych kontraktorów Slavonic Corps Limited, firmy założonej w 2012 r. przez rosyjskich biznesmenów, z siedzibą w Hongkongu.

Natomiast twórca tzw. Grupy Wagnera (która operowała m.in. na Krymie, a potem w walkach o Debalcewo i Ługańsk, zaś głośna stała się w związku z masakrą jej członków w Syrii, pod Dajr az-Zaur, przez siły amerykańsko-kurdyjskie), były oficer wywiadu wojskowego (GRU) i pułkownik 2. Brygady Specnazu Dmitrij Utkin, zamiast siedzieć w więzieniu, w chwilach wolnych od pracy spaceruje sobie jawnie nie tylko po ulicach Moskwy, ale nawet po korytarzach i salonach Kremla. Bywa na przykład gościem rautów z udziałem Putina z okazji Dnia Obrońców Ojczyzny. Jest więc oczywiste, że firmy tego rodzaju operują za zgodą i w interesie władz polityczno-wojskowych, najprawdopodobniej obficie korzystając także z zasobów kadrowych armii, i to bynajmniej nie tylko z emerytów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj