Przywódcy państw i rządów mają w pierwszej kolejności, zanim zajmą się personaliami, przyjąć w czwartek tzw. agendę strategiczną, czyli ogólny plan działań UE na najbliższe pięć lat.

- Tekst jest mniej więcej ustalony od kilku tygodni, poza kwestią odnoszącą się do klimatu. Tu z pewnością będą dyskusje - powiedział w środę grupie dziennikarzy dyplomata jednego z unijnych krajów.

Strategia klimatyczna, nad którą od jakiegoś czasu pracuje UE, ma wyznaczać nowe cele dotyczące redukcji gazów cieplarnianych i zdecyduje o tym, jaki będzie kształt unijnej polityki w tym zakresie na najbliższe dekady. Jeden ze scenariuszy zakłada, że do 2050 roku unijna gospodarka będzie neutralna pod względem emisji CO2 - będzie tyle samo pochłaniała, co emitowała.

Według unijnych dyplomatów w tej chwili większość państw członkowskich popiera postulat neutralności energetycznej. Początkowo niezbyt przychylnie patrzyły na ten postulat Niemcy, z czym Polska wiązała nadzieje na rozwodnienie unijnych ambicji. Jednak Berlin po wyborach europejskich, w których Zieloni uzyskali bardzo dobre rezultaty, zdecydował się zmienić zdanie i zgodzić się na neutralność węglową do połowy najbliższego stulecia.

Polska jest w kurczącej się grupie krajów, które przeciwstawiają się decyzji ws. neutralności klimatycznej i w ocenie unijnych źródeł można się spodziewać presji na szczycie na Warszawę i kilka innych stolic (sceptyczne są też niektóre państwa bałtyckie czy Bułgaria). Sprawa - jak zwykle w kwestiach klimatycznych - wiąże się z wydatkami na modernizację i obciążeniem dla gospodarek, zwłaszcza tych państw, które są w dużym stopniu uzależnione od węgla.

- Jakiekolwiek zobowiązania UE ws. emisji CO2 będą możliwe tylko pod warunkiem, że będziemy mieli jasną wizję, w jaki sposób te obciążenia będą podzielone pomiędzy państwa członkowskie - mówił we wtorek polskim dziennikarzom w Luksemburgu minister ds. europejskich Konrad Szymański.

Warszawa chciałaby jak najbardziej szczegółowej wizji tego, jak kompensować koszty ambitniejszej polityki dla państw, które są najbardziej narażone na problemy związane z polityką klimatyczną.

W UE jeszcze trzy miesiące temu tylko kilka krajów było gotowych na deklarację o zgodzie na neutralność węglową do 2050 r., jednak w ostatnim czasie - co przyznają dyplomaci - wiele się zmieniło. - Teraz nastrój się zmienia i widać wyraźny trend, że coraz więcej krajów jest gotowych poprzeć neutralność klimatyczną do 2050 r. - powiedziało źródło unijne.

W tej sprawie nie ma jedności w Grupie Wyszehradzkiej. Z informacji ze źródeł dyplomatycznych PAP wynika, że Słowacja wyraziła otwartość, by rozmawiać o zgodzie na neutralność pod względem CO2 do 2050 roku. - Musimy wziąć pod uwagę, jaki wpływ będzie to miało na naszą konkurencyjność, na nasz miks energetyczny - zastrzega dyplomata z tego kraju.

Zapisy we wnioskach ze szczytu w tej sprawie muszą być przyjęte jednomyślnie, dlatego na szczycie można się spodziewać zabiegów, które z jednej strony będą rozwadniały zapisy, a z drugiej wskazywały na możliwe mechanizmy dla najbardziej narażonych krajów członkowskich.

Większości w UE zależy na ambitnych decyzjach już teraz, bo we wrześniu planowany jest kolejny szczyt klimatyczny organizowany przez ONZ. UE chce się pozycjonować jako lider globalnej walki ze zmianami klimatycznymi. We wtorek szef Rady Europejskiej Donald Tusk rozmawiał w tej sprawie z sekretarzem generalnym ONZ Antonio Guterresem.