Może się okazać, że rozkazu ministra wojsko nie wykona. Czyżby szykował się bunt w niemieckiej armii, uchodzącej za wzór dyscypliny? Nie wykluczone, bo oficerowie mówią jednym głosem.

Thomas Wassmann, przewodniczący Związku Członków Załóg Samolotów Bojowych Bundeswehry, przypomniał w wywiadzie dla telewizji ARD, że żołnierzom nie wolno wykonywać rozkazów niezgodnych z prawem. Dodał, że w porozumieniu z adwokatami zaleca pilotom odmowę w takim przypadku wykonania rozkazu.

Przewodniczący Związku Żołnierzy Bundeswehry Bernhard Gertz ostrzegł, że zestrzelenie samolotu z niewinnymi zakładnikami na pokładzie spełnia znamiona zabójstwa. Dlatego każdy pilot bez obawy o konsekwencje może odmówić wykonania rozkazu - ocenił.

Tego samego zdania jest szef największej niemieckiej partii opozycyjnej FDP - Guido Westerwelle. Rzecznik ds. prawnych SPD Dieter Wiefelspuetz zarzucił Jungowi zamiar złamania konstytucji. Zieloni domagają się głośno ustąpienia szefa resortu obrony.

Już ponad rok temu Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał zestrzelenie samolotu z zakładnikami na pokładzie za niezgodne z konstytucją. Taka decyzja byłaby niezgodna z gwarantowanym przez konstytucję prawem do życia i godności ludzkiej - orzekli sędziowie.

Minister Jung odrzuca krytykę. "W sytuacji zagrożenia państwo musi zachować zdolność do działania" - twierdzi szef resortu obrony. "Dopóki nie istnieje konstytucyjna podstawa, w sytuacji wyjątkowej obowiązuje <ponadprawny stan wyższej konieczności>" - dodał Jung.

Koalicja rządowa zobowiązała się w umowie koalicyjnej z listopada 2005 roku do opracowania przepisów regulujących postępowanie władz w razie porwania samolotu z pasażerami. Socjaldemokraci i chadecy nie osiągnęli jednak dotychczas porozumienia w tej sprawie.