Król Belgów w swoim przemówieniu podkreślił, że w ciągu sześciu lat II wojny światowej życie straciło ponad 6 mln Polaków, a 5 mln obcokrajowców zginęło na polskiej ziemi. Jak mówił, ludność kraju została zdziesiątkowana, terytorium okrojone, a system polityczny nielegalnie zmieniony.

- Jednak, gdziekolwiek było to możliwe, wasi rodacy kontynuowali walkę, dokonując wszędzie aktów odwagi. W swoim własnym kraju utworzyli największy ruch oporu w całej okupowanej Europie. A poza krajem, Polska utworzyła różne korpusy armii, które z wytrwałością i determinacją brały udział w niektórych największych bitwach o wyzwolenie – mówił Filip I.

Przypomniał, że cztery lata temu odwiedził Muzeum Powstania Warszawskiego. W tym powstaniu – jak mówił – ludność miasta stanęła przeciwko nazizmowi w nierównej walce. - Całe miasto zostało zrównywane z ziemią, a ponad milion mieszkańców zabitych lub deportowanych – wskazał król.

W tym samym czasie – jak mówił - Polacy brali udział w wyzwalaniu Belgii. - Dzisiaj, wraz z wami, chciałbym oddać hołd tym, którzy przelali krew za nas. Wasi rodacy, którzy są pochowani tu w Lommel, należeli do 1. Dywizji Pancernej, która powstało krótko po nazistowskiej inwazji i był organizowana w Wielkiej Brytanii. Licząca 15 tys. żołnierzy dywizja przedostała się przez kanał La Manche w lipcu, aby we wrześniu 1944 roku wyzwalać belgijskie miasta - zaznaczył.

- Belgia jest wdzięczna Polsce. Dziękujemy wam, Polacy – powiedział Filip I wypowiadając ostatnie zdania po polsku.