Komentatorzy zwracają uwagę, że przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, która zarządziła rozpoczęcie formalnego dochodzenia w sprawie impeachmentu, główną uwagę skupiła na zarzutach o to, że Trump wywierał naciski na prezydenta Ukrainy, aby ten zdobył materiały kompromitujące byłego wiceprezydenta Joe Bidena w związku z jego rolą – od roku 2014 - głównego koordynatora polityki administracji Baracka Obamy wobec Ukrainy.

Syn Bidena, Hunter Biden, bez doświadczenia w sektorze energetycznym i bez znajomości sytuacji na Ukrainie, w roku 2014 został członkiem zarządu ukraińskiej firmy Burisma Holding z pensją - jak poinformowały amerykańskie media - "dochodzącą do 50 tys. dol. miesięcznie".

Kadencja 49-letniego Huntera Bidena w zarządzie Burisma Holding wygasła w kwietniu, przed ogłoszeniem przez jego ojca, że zamierza kandydować w wyborach prezydenckich.

Zdaniem wielu komentatorów politycznych położenie przez Izbę Reprezentantów nacisku na "wątek ukraiński" i na zarzuty, że Trump wykorzystał urząd prezydenta dla celów osobistych oraz do zbierania "haków" na przeciwnika politycznego, może poważnie zaszkodzić Bidenowi w zabiegach o nominację Partii Demokratycznej w przyszłorocznych wyborach.

Zwolennikiem takiej teorii jest bardzo konserwatywny komentator polityczny i jeden z wczesnych sojuszników Trumpa w wyborach prezydenckich Pat Buchanan, który był doradcą prezydentów z Partii Republikańskiej.

W komentarzu opublikowanym w piątek na swoich stronach internetowych Buchanan dowodzi, że Pelosi, stawiając "Ukrainę w centrum starań Izby Reprezentantów o impeachment, sprawiła zarazem, że budzące wątpliwości poczynania Bidena i jego syna będą przez następne cztery miesiące, do (prawyborów w stanie) Iowa, w centrum uwagi".

Buchanan za Trumpem i jego zwolennikami powtarza zarzuty, że Joe Biden, kiedy był odpowiedzialny za politykę Waszyngtonu wobec Ukrainy, w roku 2016 groził ówczesnemu prezydentowi Ukrainy Petro Poroszence wstrzymaniem amerykańskich gwarancji kredytowych na 1 mld. dol., jeśli nie zwolni on prokuratora generalnego Wiktora Szokina.

Szokin rzekomo w tym czasie prowadził dochodzenie w sprawie zarzutów prania brudnych pieniędzy, oszustw podatkowych i korupcji w firmie Burisma Holding, w której zarządzie zasiadał Hunter Biden. Naprawdę jednak dochodzenie w sprawie Burisma Holding zostało wstrzymane w roku 2012, zanim wiceprezydent Biden zajął się walką z korupcją na Ukrainie, a zwolnienia prokuratora Szokina domagały się władze Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, rządy wszystkich zachodnich państw-wierzycieli Ukrainy i ukraińscy reformatorzy.

Wejście syna amerykańskiego wiceprezydenta do zarządu ukraińskiej firmy było zgodne z ukraińskim prawem. Gdyby jednak firma z USA działająca na Ukrainie zatrudniła syna członka rządu w Kijowie, byłoby to naruszeniem amerykańskiej Ustawy o walce z praktykami korupcyjnymi za granicą z roku 1977.

Ponadto, mimo że Joseph Biden mówi, iż nie miał wpływu na poczynania swojego syna w zarządzie Burisma Holding ani nigdy nie rozmawiał o jego roli w tej firmie, pozostało wrażenie, że Hunter Biden otrzymał lukratywną posadę dzięki wpływom ojca.

"Joe Biden może twierdzić, że nie miał wpływu na poczynania syna, jednak Joe Biden miał kontrolę nad swoim postępowaniem. Aby uniknąć podejrzeń o konflikt interesów mógł po prostu powiedzieć prezydentowi Barackowi Obamie, żeby znalazł kogoś innego do walki z korupcją na Ukrainie" – napisała w liście do redakcji "Wall Street Journal" jedna z czytelniczek.

Dlatego w opinii Buchanana na skutek skoncentrowania się Pelosi na działaniach Joe Bidena i jego syna na Ukrainie, na śledztwie w sprawie impeachmentu najbardziej skorzysta senator Elizabeth Warren, która również zabiega o mandat Demokratów w wyborach 2020 roku i jest związana z lewym skrzydłem partii.

Już obecnie - wskazuje Buchanan - senator Warren w sondażach przeprowadzonych w ubiegłym tygodniu w stanach Iowa, New Hampshire, Kalifornia, a nawet ogólnokrajowych badaniach opinii publicznej Uniwersytetu Quinnipiac, wyprzedziła Bidena.

Dlatego w opinii redakcji portalu informacyjnego Politico Biden musi obecnie prowadzić dwie batalie: z Warren o nominację Demokratów i drugą, ogólnokrajową, z Donaldem Trumpem.

"Republikanie w Izbie Reprezentantów będą się domagać, aby jakiekolwiek dochodzenie w sprawie prezydenta Trumpa objęło także dochodzenie w sprawie poczynań syna Bidena na Ukrainie i tego, czy korzystał on wtedy z pomocy ojca" – zapowiada komentator "WSJ" Gerald Seib.

Uważa on, że prezydent Trump będzie starał się przedstawić dochodzenie w sprawie możliwości pozbawienia go urzędu "jako kolejny dowód, że jego przeciwnicy, których lubi nazywać waszyngtońskim bagnem, na każdym kroku starają się go obalić, aby udaremnić jego wysiłki zmierzające do wstrząśnięcia polityczną elitą".

Z komentatorem konserwatywnego "WSJ" zgadza się ekspert również konserwatywnego thinka tanku Centrum Etyki i Polityki Społecznej, Henry Olsen.

Na łamach "Washington Post" napisał on we wtorek, że "materializująca się strategia Trumpa w walce z impeachmentem opiera się na trzech elementach": pierwszy to atakowanie powiązań Joe Bidena z działaniami jego syna na Ukrainie i w Chinach; drugi element to "mobilizowanie Republikanów wokół przekonania Trumpa, że Demokraci próbują nieuczciwie odebrać Republikanom to,co stracili w wyniku przegranych wyborów", a trzeci to mobilizowanie populistycznymi hasłami tych zwolenników prezydenta, którzy nie są członkami jego partii.

Przykładem takiej taktyki jest zdaniem Olsena sobotni wpis Trumpa na Twitterze, w którym przekonywał on, że jego przeciwnicy w Kongresie "próbują go powstrzymać, bo walczy w obronie swoich wyborców". Olsen ostrzega, że "taka strategia Trumpa ma poważne szanse powodzenia".