Dziennik Gazeta Prawana logo

Powtórka ze Skripala. Po ataku GRU w Berlinie, Niemcy wściekli na Rosję

10 grudnia 2019, 08:45
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Niemiecka policja, radiowóz
Niemiecka policja, radiowóz/Shutterstock
Śledczy wskazują na Moskwę jako zleceniodawcę morderstwa Gruzina czeczeńskiego pochodzenia Zelimchana Changoszwilego. Zabójstwo zmniejsza nadzieje niemieckiego biznesu na reset z Rosją

Sprawę morderstwa przejęła w ubiegłym tygodniu Federalna Prokuratura Generalna w Karlsruhe. Śledczy widzą „wystarczające poszlaki”, żeby zleceniodawców szukać wśród państwowych struktur Rosji. Z tego powodu Berlin zdecydował się na wydalenie z kraju dwóch oficerów rosyjskiego wywiadu wojskowego, którzy pracowali pod przykryciem dyplomatycznym. Annegret Kramp-Karrenbauer, niemiecka minister obrony, zapowiedziała, że rząd w Berlinie będzie musiał podjąć w tej sprawie kolejne decyzje. – Strona rosyjska musi wreszcie wziąć udział w wyjaśnieniu tej zbrodni – dodała.

Magazyn "Spiegel" ujawnił, że od zabójstwa - do którego doszło 24 sierpnia br. - niemiecki wywiad bezskutecznie starał się przekonać stronę rosyjską do wsparcia śledztwa. Federalna Służba Wywiadowcza chciała też sama prowadzić czynności w tej sprawie na terenie Federacji Rosyjskiej, ale z informacji dziennikarzy wynika, że reakcja Kremla była zdecydowana: zostanie to potraktowane jako wrogie działanie, a funkcjonariusze zostaną zatrzymani.

Z upływem czasu zamieszanie wokół zabójstwa Changoszwilego zamiast przycichnąć, staje się coraz głośniejsze. "Spiegel" pisze o "zabójcach Putina", a berliński "Tagesspiegel" domaga się ostrzejszego kursu niemieckiego rządu wobec Moskwy. Dla większości komentatorów wydalenie dwóch Rosjan to stanowczo za mało.- uważa Stefan Meister, ekspert ds. Rosji z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP). – przekonuje.

W wywiadzie dla portalu Web.de niemiecki ekspert przychyla się do wersji, w której za morderstwem stoi rosyjski wywiad wojskowy. - tłumaczy ekspert.

Dalszych ustaleń Prokuratury Generalnej z Karlsruhe obawiają się przedstawiciele niemieckiego biznesu. Unijne sankcje nałożone na Federację Rosyjską w 2014 r. ze względu na aneksję Krymu i wszczęcie konfliktu na wschodzie Ukrainy szkodzą interesom wielu firm w RFN, ponieważ musiały one zakończyć sprzedaż swoich towarów i usług na rynek rosyjski. W siedzibach niemieckich koncernów było przekonanie, że wczorajsze rozmowy prezydentów Rosji i Ukrainy w Paryżu będzie można przekuć w propozycję restartu w unijnych relacjach z Rosją.

Tymczasem ze względu na śledztwo w sprawie mordu w Berlinie tabloid "Bild" nazwał weekendowe rozmowy przedstawicieli niemieckiego biznesu z prezydentem Putinem w Soczi "spotkaniem hańby". A politycy Zielonych, liberałów z Wolnej Partii Demokratycznej, ale i rządzącej w kraju Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej sugerują, że potwierdzenie się zarzutów wobec Kremla w sprawie Changoszwilego odbije się negatywnie także na relacjach gospodarczych.

Unijne sankcje gospodarcze wobec Rosji są odnawiane przez Radę Europejską co pół roku. Ich przedłużenie na najbliższym szczycie Rady Europejskiej pod koniec tygodnia jest niemal przesądzone. Jednak rozwój śledztwa może zaważyć także na kolejnych decyzjach w tej sprawie oraz na proponowanym kursie UE wobec Rosji, który Berlin zamierza przedstawić w trakcie przyszłorocznej prezydencji w Radzie UE.

Zelimchan Changoszwili został zabity w biały dzień w centrum berlińskiej dzielnicy Moabit. Zamachowiec, obywatel rosyjski przebywający na terenie UE na podstawie sfałszowanych dokumentów, zbliżył się do niego na rowerze, oddał dwa strzały w głowę, po czym zbiegł z miejsca zbrodni. Policja pojmała go, ponieważ przypadkowi świadkowie zaobserwowali, jak zabójca przebiera się, a m.in. stare ubrania, perukę i rower wyrzuca do rzeki.

Wadim Krasikow, jak ma faktycznie nazywać się sprawca, milczy od czasu zatrzymania. Ostatnio został przeniesiony z aresztu śledczego do objętego specjalnym nadzorem więzienia. Służby obawiają się prób jego zamordowania, by nie dopuścić do ewentualnego złożenia zeznań. Z ustaleń między narodowego śledztwa dziennikarskiego wynika, że trzy dni przed zabójstwem Krasikow przebywał w Warszawie.

Sam Changoszwili trafił na listę wrogów Rosji ze względu na udział w II wojnie czeczeńskiej przeciwko Rosji. W kolejnych latach był też współpracownikiem wywiadu gruzińskiego, który z kolei przekazywał informacje Amerykanom. W Berlinie przebywał wraz z rodziną na podstawie złożonego wniosku o azyl polityczny. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj