Dziennik Gazeta Prawana logo

Strażak osierocił roczną córkę. Zginął gasząc pożary w Australii

8 stycznia 2020, 11:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Pogrzeb Andrew O'Dwyera
<p>Pogrzeb Andrew O'Dwyera</p>/PAP/EPA
W Sydney odbył się pogrzeb strażaka ochotnika Andrew O'Dwyera, który zginął jadąc na akcję gaszenia pożaru w Australii. Andrew osierocił roczną córkę Charlotte. Jak podaje RMF FM, strażak poniósł śmierć, gdy jechał przez płonący las, a na jego auto spadło drzewo. Samochód dachował, po czym wpadł do rowu.

Na opublikowanych zdjęciach z uroczystości pogrzebowej widać bawiącą się białym, strażackim hełmem Charlotte O’Dwyer.

12854836-charlotte-o-dwyer-na-pogrzebie.jpg
Charlotte O'Dwyer na pogrzebie ojca/DEAN LEWINS

- powiedział Shane Fitzsimmons, szef ochotniczej straży pożarnej w podczas pogrzebu. Jak podaje RMF FM, O’Dwyer był strażakiem od 18 lat.

Wysokie temperatury, jakie wyzwoliły pożary szalejące na południe od Sydney, przyczyniły się do powstania obszarów, gdzie panuje swoisty mikroklimat charakteryzujacy się burzami bez opadów i ogniowymi tornadami - ostrzega straż pożarna Nowej Południowej Walii.

 - zaznaczyła w komunikacie ochotnicza straż pożarna dla obszarów wiejskich Nowej Południowej Walii. Nad wschodnią Australią unoszą się obecnie chmury typu flammagenitus – powstałe w wyniku silnego ogrzania wilgotnego powietrza przez spalanie przy powierzchni ziemi, wyglądem najczęściej przypominające chmury powstałe w sposób naturalny np. w wyniku wybuchu wulkanu.

Do uformowania się chmury flammagenitus konieczne jest, by powietrze zostało ogrzane do takiego stopnia, że tworzy silny prąd konwekcyjny wynoszący wilgoć i cząsteczki pyłu powyżej poziomu kondensacji. W wyższych partiach atmosfery dochodzi przy tym do gwałtownego schłodzenia cząsteczek powietrza, a na styku gorących i zlodowaciałych warstw dochodzi do gwałtownych wyładowań.

- podkreślają eksperci z Australijskiego Biura Meteorologicznego.

Pożary ogarniają coraz większe tereny, a władze apelują o ewakuację. 

Premier rządu stanowego Victorii Daniel Andrews ocenił pożary jako wyjątkowo groźne. - podkreślił.

Zastępca komisarza ds. straży pożarnej w Nowej Południowej Walii Rob Rogers ostrzegł, że ogień może przemieszczać się "przerażająco szybko", a żar niesiony przez wiatr może wywołać nowe pożary lub powiększyć istniejące.  - powiedział.

W szalejących od września pożarach zginęło łącznie 23 osoby, z czego 12 straciły życie w pożarach buszu i lasów w tym tygodniu.W niedzielę premier Australii Scott Morrison przedstawi ogólnokrajowy bilans ofiar i strat.

Skuteczną walkę z ogniem utrudniają wichury, towarzyszące pożarom i temperatura przekraczająca 40 stopni Celsjusza. W niektórych wypadkach straż pożarna nie będzie mogła skutecznie ratować zagrożonych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło RMF FM / PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj