34-letni okulista, który zaraził się koronawirusem podczas pracy w szpitalu w mieście Wuhan, zmarł w lutym na wywoływaną przez ten patogen chorobę Covid-19. Został uznany za bohatera, a jego śmierć wywołała wśród chińskich internautów smutek, gniew i niespotykaną w tym kraju falę apeli o wolność słowa.

Reklama

Krytycy zarzucali władzom Wuhanu, że w początkowej fazie epidemii blokowały informacje na temat wirusa, co opóźniło wprowadzenie środków zaradczych i mogło przyczynić się do rozwoju pandemii groźnej choroby. Infekcję koronawirusem potwierdzono już u prawie 250 tys. osób na całym świecie.

Zespół dochodzeniowy wysłany do Wuhanu przez Państwową Komisję Kontroli analizował, w jaki sposób Li dowiedział się o wirusie, jak został wezwany na posterunek policji, i jak przebiegało jego leczenie, gdy już zachorował na Covid-19 – wynika z raportu z miesięcznego śledztwa w tej sprawie.

Komisja skrytykowała wuhańską policję za działania przeciwko lekarzowi. Policjanci postąpili niezgodnie z procedurami, a reprymenda była niewłaściwa i powinna zostać wycofana – oceniono w raporcie opublikowanym w czwartek wieczorem. Zalecono również ukaranie odpowiedzialnych za te działania funkcjonariuszy.

To wszystko? - zapytał jeden z użytkowników sieci społecznościowej Weibo, na której raport w sprawie Li był w czwartek wieczorem jednym z najbardziej popularnych tematów. Równie dobrze mogli niczego nie napisać - dodał inny.

Komentarze przytoczyła agencja Reutera, podkreślając, że przez kilka godzin nie zostały one usunięte przez chińskich cenzorów internetu. W piątek pod informacją agencji Xinhua o raporcie w sprawie Li znajdują się już jednak tylko pozytywne opinie. Popieram wynik śledztwa - napisał jeden z komentatorów.

Pod wiadomością dziennika „Xinjingbao” w tej sprawie komentarze nie są natomiast w piątek dostępne, choć pokazana jest ich liczba – ponad 5 tys.

W czwartek wieczorem wuhański wydział bezpieczeństwa publicznego, któremu podlega miejscowa policja, ogłosił wycofanie reprymendy wobec lekarza i przeprosił jego rodzinę. Poinformował również, że w związku ze sprawą ukarano dwóch policjantów: jednemu udzielono nagany, a drugiemu pouczenia.

Zespół śledczy ocenił również, że „pewne wrogie siły” usiłowały przypiąć Li łatkę „przeciwnego systemowi "bohatera", "osoby otwierającej innym oczy”, by zaatakować Komunistyczną Partię Chin i rząd.

To całkowicie niezgodne z prawdą. Li Wenliang był członkiem partii, a nie tak zwanym "przeciwnikiem systemu" - napisano w sesji pytań i odpowiedzi opublikowanej przez agencję Xinhua.