Jak podaje portal internetowy BBC News, sędzia Sunil Kumar Singh od 1987 roku nie jest w stanie rozstrzygnąć sporu dotyczącego własności gruntu, na którym zbudowano hinduistyczną świątynię.

O przyznanie mu prawa własności wystąpił główny kapłan świątyni, ale mieszkańcy miasta sprzeciwili się temu, twierdząc, że ziemia należy do dwóch bogów - Ramy i jego wiernego sługi Hanumana.

Sędzia wezwał więc obu bogów na świadków - z nadzieją, że sami potwierdzą lub zaprzeczą słowom mieszkańców.

Jak nietrudno zgadnąć, bogowie nie stawili się na procesie - i to pomimo ponawianych sądowych wezwań i anonsów prasowych. Sędzia nie miał więc wyboru i po raz kolejny odroczył wydanie wyroku.

To nie pierwszy taki humorystyczny przypadek w indyjskich sądach. Kilka dni temu inny sędzia wezwał na świadków w prowadzonym przez siebie procesie Myszkę Miki, Kaczora Donalda i Psa Pluto.