Osobliwy treser od dłuższego czasu bulwersował Niemców. Nigdy nie ukrywał specyficznych metod tresury, chętnie pozował też ze swoim pupilem do zdjęć dla mediów. Co więcej, wybudował psu budę z napisem "Adolf", dumnie nosił koszulkę ze swastyką, spacerując z czworonogiem po dzielnicy zamieszkanej przez mniejszość turecką, wykrzykiwał faszystowskie hasła.

W 2004 r. sąd skazał mężczyznę na karę 13 miesięcy więzienia w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 150 euro. Roland T. prowokował jednak dalej. W tym roku w wywiadzie dla bulwarówki "Berliner Kurier" zapowiedział, że chce uśpić Adolfa, ponieważ po zapłaceniu kolejnych mandatów brakuje mu pieniędzy na karmę dla czworonoga. Zamierzał więc pochować psa 30 kwietnia 2008 r., w 63. rocznicę śmierci Adolfa Hitlera. Twierdził też, że zwierzak urodził się 20 kwietnia, czyli dokładnie tego samego dnia, kiedy urodził się dyktator III Rzeszy.

Po ostatnim orzeczeniu sądu 9-letni pies trafił do schroniska, w którym czeka na nowego właściciela. Evamarie Koenig, rzeczniczka ośrodka, ma nadzieję, że zwierzę szybko znajdzie dom. "Jest zdrowy, posłuszny i oduczył się niewłaściwie machać łapą. Myślę, że chętnych do przygarnięcia psa nie będzie brakowało ze względu na to, że stał się bardzo sławny" – przekonuje. By nie zniechęcić chętnych jego osobliwe imię zostanie zamienione na... Adi.

W Niemczech nazistowska symbolika jest surowo zakazana od 1945 r. na mocy wyroków Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. W zeszłym roku działacze antyfaszystowscy zostali nawet ukarani za transparent, na którym widniała przekreślona swastyka. ji