Dziennik Gazeta Prawana logo

Chusty wracają na uniwersytety

8 lutego 2008, 00:53
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Religijna tradycja kontra świeckie państwo - w Turcji wybuchła kolejna wojna o wartości. Tym razem bitwa toczy się o to, czy studentki będą mogły zakładać muzułmańskie chusty, przychodząc na zajęcia. Jeden z największych sporów ostatnich lat rozstrzygnie się ostatecznie już jutro - pisze DZIENNIK.

Po 13-godzinnej burzliwej debacie wczoraj nad ranem turecki parlament przyjął kontrowersyjną poprawkę do konstytucji legalizującą muzułmańskie chusty. Zmianę poparło aż 404 deputowanych z rządzącej centroprawicowej partii AKP oraz sprzymierzonych z nią nacjonalistów, przeciw było 92 deputowanych świeckiej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP). Rozstrzygające głosowanie zaplanowano na jutro, ale jego wynik jest już przesądzony.

Po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych i powtórnym zwycięstwie AKP premier Recepa Tayyipa Erdogana ma teraz w Medżlisie tak wielką przewagę, że może samodzielnie zmieniać konstytucję. "Zamierza korzystać ze swojej siły, nie oglądając się na nic" - mówi DZIENNIKOWI Cengiz Aktar, politolog z uniwersytetu Bahcesehir.

Zakaz noszenia chust w instytucjach publicznych znalazł się w konstytucji z 1982 roku, narzuconej krajowi po wojskowym przewrocie, który położył kres okresowi chaosu i przemocy politycznej przez kilka lat wstrząsających Turcją. Dziewięć lat później objęto nim uniwersytety. Miał podkreślać przywiązanie kraju do świeckości. Gdy w 2002 roku wybory wygrała odwołująca się do islamu AKP, kontrowersyjny zapis znalazł się na celowniku konserwatystów.

Spór o zakaz chust jest tym gorętszy, że każda ze stron przedstawia mocne argumenty. "To posunięcie tylko zachęci islamistów do tworzenia państwa zbudowanego na religii, do wysuwania kolejnych żądań" - protestował wczoraj deputowany CHP Hakki Suha Okay. "Zapewnienie równych praw do edukacji każdemu obywatelowi nie godzi ani w państwo, ani w demokrację" - ripostował wiceprzewodniczący AKP Bekir Bozdag.

Rząd uważa, że zakaz noszenia chust jest sprzeczny z wolnością sumienia i prawem do edukacji. "W ciągu ostatnich 20 lat tysiące kobiet zrezygnowało ze studiów z powodu tego zapisu i tylko to wystarczy, by chcieć go znieść" - podkreślają politycy AKP. Zresztą tureccy konserwatyści chcą utrzymać zakaz dla nauczycieli i urzędników, co uważają za spore ustępstwo wobec zwolenników świeckości państwa.

Opozycja straszy iranizacją Turcji i wśród elit intelektualnych znajduje spory posłuch.

"Zakaz noszenia chust należało znieść już dawno temu, bo nie miał on większego sensu" - komentuje Cengiz Aktar. "Jednak teraz wszystkie moje koleżanki z uczelni są przerażone. Obawiają się, że zniesienie tego zapisu w konstytucji to tylko preludium do wprowadzenia kolejnych opartych na religii przepisów, które będą ograniczać ich wolność, a nie ją zwiększać" - podkreśla.

Przeciwko proponowanym przez rząd reformom od tygodnia trwają protesty. Na ulice wyszło do tej pory 120 tysięcy ludzi. Jak na Turcję to niewiele - lecz liderzy opozycji zapowiadają, że to początek.

Przywódca Republikańskiej Partii Ludowej Deniz Baykal grozi, że będzie do końca walczył z poprawką. Popiera go niemal cała elita świeckiej republiki: profesorowie, sędziowie i wojskowi. Dla nich chusty na uniwersytetach to pierwszy krok w stronę likwidacji świeckości państwa.

Zdaniem wielu, ideologiczny spór w czasie, gdy Turcja pod rządami umiarkowanych islamistów przeżywa jeden z największych okresów wzrostu gospodarczego w historii, tak czy inaczej stanowi temat zastępczy. Choć mało kto odmawia mu racji bytu: przez lata stosunki laickiego państwa z muzułmańską i przywiązaną do religii większością układały się fatalnie.

"W gruncie rzeczy rząd i opozycja zaczęły spór, który wywoła wyłącznie pogłębiający się podział w społeczeństwie" - mówi Aktar.

IHSAN DAGI, politolog z Bliskowschodniego Uniwersytetu Technicznego w Ankarze

Turcja wcale nie zrobiła "kroku w stronę Iranu", jak twierdzi opozycja. Wręcz przeciwnie, to krok w stronę europejskich standardów. Umówmy się: jest pewna znacząca różnica między Turcją, gdzie studentki będą mogły nosić chusty, i Iranem, gdzie nie tyle mogą, ile muszą je nosić.

Podobieństwa do sytuacji w Iranie można się raczej doszukiwać w dotychczasowej sytuacji, gdy państwo decydowało, co wolno, a czego nie wolno nosić na głowie. To ono przecież żądało od kobiet zdejmowania chusty przed wejściem na uniwersytet.

Znosząc ten zapis, rząd dostosowuje wreszcie konstytucję do zasad obowiązujących w każdym liberalnym i demokratycznym kraju, gdzie ludzie ubierają się tak, jak chcą.

Co do samego symbolu, jakim jest chusta, też nagromadziło się niepotrzebnie dużo emocji. Turcja jest krajem muzułmańskim i chusty są częścią jej tradycji. Mogą się podobać lub nie, ale nie można odmówić wierzącym kobietom swobodnego dostosowania się do wymogów religijnych. Państwo tureckie ma świecki ustrój i ostatnia decyzja tak naprawdę jest decyzją świeckiego państwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Mariusz Janik
Mariusz Janik

Dziennikarz, fot. Materiały prasowe

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj