Dziennik Gazeta Prawana logo

Koronawirus pochodzi z laboratorium w Chinach? Trump: Tak, widziałem dowody

1 maja 2020, 08:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald J. Trump
<p>Donald J. Trump</p>/PAP/EPA
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w czwartek na konferencji prasowej, że jest przekonany, iż koronawirus może pochodzić z laboratorium Instytutu Wirusologii w chińskm Wuhan. Nie wykluczył też zastosowania "karnych" ceł wobec Chin, które oskarżył o zbyt późne powiadomienie świata o epidemii.

Odpowiadając na pytanie czy widział dowody, które skłoniły go do – jak się wyraził - "wysokiego stopnia przekonania", iż wirus pochodzi z Instytutu Wirusologii w Wuhan, prezydent odparł: "Tak, tak widziałem".

Odmówił jednak podania bliższych szczegółów. powiedział.

Instytut w Wuhan stanowczo odrzuca te oskarżenia a specjaliści amerykańscy oceniają je za mało prawdopodobne. Większość ekspertów uważa, że wirus pochodzi od dzikich zwierząt, którymi handlowano na jednym z targów w Wuhan.

Trump oświadczył też, że może zastosować wobec Chin, które oskarża o zbyt późne powiadomienie świata o epidemii i ukrywanie jej prawdziwych rozmiarów, "karne cła", podobnie jak podczas niedawnej "wojny handlowej" z Pekinem. Oba kraje nakładały wówczas dodatkowe opłaty celne za towary drugiej strony.

Prezydent przyznał, że w ostatnim okresie Chiny "przynajmniej, jak się wydaje, próbują być bardziej transparentne". powiedział.

Podkreśla się, że republikański prezydent wielokrotnie w ostatnich tygodniach dawał wyraz swojej frustracji w związku z pandemią w kontekście stosunków z Chinami. Pandemia spowodowała już w USA - według oficjalnych danych - ponad 62 tys. ofiar śmiertelnych i poważnie osłabiła gospodarkę amerykańską, co może wpłynąć w sposób istotny na szanse reelekcji Trumpa w listopadowych wyborach.

Prezydent w przeszłości wielokrotnie oskarżał Pekin o podawanie nieprawdziwych danych o liczbie ofiar śmiertelnych i zakażeń koronawirusem w Chinach i wspominał o możliwości domagania się od Chin wielomiliardowych odszkodowań. Pogłębiło to i tak już głębokie rozbieżności między obu państwami.

Mówiąc o sprawach nie związanych z koronawirusem, Trump nie wykluczył ponownego włączenie w skład swojej administracji byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna, którego zwolnił w związku ze śledztwem w sprawie afery "Russiagate", czyli domniemanych prób Moskwy wpłynięcia na amerykańskie wybory w 2016 r.

Zdaniem prezydenta Flynn padł ofiarą "brudnych gliniarzy" i określił go jako "równego gościa". Nie ujawnił jednak jakie stanowisko mógłby jemu powierzyć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj