W czwartek rano pocisk - najprawdopodobniej uzbrojona rosyjska rakieta manewrująca Ch-101 - wtargnął w polską przestrzeń powietrzną i spadł w okolic wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim, ok. 100 km od polskiej granicy. Do zdarzenia doszło podczas kolejnego zmasowanego nalotu Rosji na Ukrainę w nocy ze środy na czwartek. Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że jeden pocisk wtargnął w polską przestrzeń powietrzną, a drugi był tego bliski, ale zawrócił przed granicą.
Ambasador USA: Stanowczo po stronie Polski
Po południu komunikat na X zamieścił ambasador USA w Polsce Tom Rose. "Jesteśmy w stałym kontakcie z polskim rządem - w tym szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i szefem MSZ Radosławem Sikorskim - jak również z ambasadorem USA przy NATO Mattem Whitakerem oraz sojusznikami z NATO, po dzisiejszym porannym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez wystrzelony przez Rosję pocisk, który spadł głęboko na terytorium Polski" - napisał ambasador.
"Każde naruszenie terytorium państwa sojuszniczego NATO traktujemy z najwyższą powagą. Mieliśmy szczęście i jesteśmy wdzięczni, że nie było ofiar. Stany Zjednoczone stanowczo stoją po stronie Polski. Ściśle koordynujemy działania z polskimi władzami w miarę postępu śledztwa i pozostajemy zaangażowani w obronę terytorium Sojuszu oraz utrzymanie zbiorowego bezpieczeństwa NATO" - zapewnił.
NATO o kierunku dalszych działań
Rzecznik natowskiego Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił w Europie (SHAPE), pułkownik Martin O'Donnell, przekazał wcześniej, że NATO pozostaje w ścisłym kontakcie z polskimi władzami w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Dodał, że Sojusz podejmie wszelkie środki w celu obrony terytorium NATO. Z kolei szef Sztabu Generalne WP gen. Wiesław Kukuła omówił incydent z gen. Alexusem Grynkewichem - Naczelnym Dowódcą Sił Sojuszniczych NATO w Europie. Obaj generałowie uzgodnili m.in. kierunki dalszych działań.
Do wtargnięcia pocisku w polską przestrzeń powietrzną doszło w nocy ze środy na czwartek, gdy Rosjanie dokonali kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów. Do zabezpieczenia polskiej przestrzeni skierowane zostały polskie myśliwce F-16.
Premier i szef MON podkreślili na konferencji w czwartek, że Wojsko Polskie podczas nocnej misji otrzymało wsparcie ze strony sojuszników - nad Polską działały sojusznicze samoloty rozpoznawcze i powietrzne tankowce z bazy w Niemczech. Jak przekazał Tusk, także broniące swojego kraju myśliwce ukraińskie do samej granicy starały się przechwycić pociski, które zmierzały w stronę Polski. Z kolei Amerykanie - przekazał premier - są zainteresowani udziałem w wyjaśnianiu incydentu.
Pomoc dla Ukrainy
Tusk podkreślił, że "nie ma żadnych powodów sądzić, że celem była Polska". Zapowiedział, że po czwartkowym incydencie będzie rozważał "jak najszybciej" dalszą pomoc dla Ukrainy, "także z kolejnymi Patriotami (systemami przeciwlotniczymi - przyp. PAP), jeśli będzie potrzeba". Dodał, że po jego środowej rozmowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim "sprawa jest dość ewidentna: najbliższe 100 dni może rozstrzygnąć o tej wojnie i to jest 50/50".
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór, podkreślił, że przebieg zdarzenia jest analizowany wspólnie z sojusznikami z NATO. Jak dodał, dalsze kroki dyplomatyczne zostaną podjęte po ustaleniu szczegółów technicznych przez powołane do tego służby.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
