Dziennik Gazeta Prawana logo

Znów gorąco w UE na linii Niemcy-Polska. Tym razem poszło o "małe dyktatury"

1 października 2020, 20:59
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Parlament Europejski
<p>Parlament Europejski</p>/ShutterStock
Rozwodniona, słaba, niewystarczającą - w ten sposób większość europosłów komisji wolności obywatelskich PE przyjęła niemiecką propozycję w sprawie wiązania środków unijnych z praworządnością. PiS wskazuje, że do proponowanych rozwiązań nie ma podstawy prawnej.

Czwartkowa debata została zorganizowana w związku z przyjęciem w środę przez państwa członkowskie stanowiska do negocjacji z Parlamentem Europejskim rozporządzenia, które mówi m.in. o ochronie unijnego budżetu przed ryzykami związanymi z naruszeniami praworządności.

Zaproponowane przez Komisję Europejską jeszcze w 2018 roku zapisy dotyczące warunkowości zostały zmienione przez niemiecką prezydencję, która chciała odblokować nad nimi prace. Berlinowi udało się uzyskać konieczną do tego większość państw członkowskich, ale kilka stolic z różnych powodów było przeciw przyjęciu stanowiska. Holandia uważa tekst za zbyt słaby, a Węgry za zbyt daleko idący.

W parlamentarnej komisji wolności obywatelskich (LIBE) niemiecki kompromis został bardzo mocno skrytykowany przez przedstawicieli wszystkich ugrupowań. - - mówiła odpowiedzialna za ten projekt europosłanka Zielonych Terry Reintke.

Krytyka ze strony dużej części zabierających głos skupiała się na mechanizmie podejmowania decyzji o ewentualnych sankcjach. Niemcy odeszli bowiem od propozycji, by decyzja o zamrażaniu środków była praktycznie automatyczna po wniosku KE. Mogłaby ją zastopować dopiero większość państw członkowskich - tzw. odwrócona większość kwalifikowana. W stanowisku przyjętym przez Radę UE mowa jest o tym, że decyzje o sankcjach podejmują państwa członkowskie - większością kwalifikowaną.

-- mówiła Birgit Sippel z Socjalistów i Demokratów (EPL). Apelowała, by "demokraci we wszystkich instytucjach" trzymali się razem, aby "zwalczać chore demokracje i rozprzestrzenianie się małych dyktatur w Europie".

Na te słowa zareagowała europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska, która mówiła, że Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) wskazuje w jakich krajach pieniądze są defraudowane.

- - oświadczyła. Jej zdaniem słowa Sippel to "zwykły bezczelny hejt".

Do mocnych sformułowań uciekł się też wiceszef grupy Odnowić Europę Michal Szimeczka, który krytykował premiera Węgier Viktora Orbana za groźby zablokowania całego planu odbudowy.

- - mówił słowacki polityk.

Tomas Tobe z Europejskiej Partii Ludowej ocenił, że propozycja niemieckiej prezydencji jest niewystarczająca. - - stwierdził.

Przestrzegał przed przyjęciem mechanizmu praworządności, który nie będzie działać. Krytykował też wykreślenie przez Niemców zagrożenia dla niezależności sądów jako przykładu łamania praworządności.

- - wtórowała mu Sophie in't Veld z frakcji Odnowić Europę. -.

Eurodeputowany Solidarnej Polski Patryk Jaki zarzucał wypowiadającym się przed nim europosłom, że chcą mieć narzędzia do karania państw członkowskich, a nie ma do tego podstawy prawnej.

- - oświadczył.

Czwartkowa debata nie kończy dyskusji eurodeputowanych w tej sprawie. W poniedziałek o mechanizmie warunkowości ma debatować cały Parlament Europejski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj