Niezwykłe molo Grand Pier, ikona brytyjskiego miasta Weston-super-Mare, przetrwało 104 lata - dwie wojny światowe, trzech królów i dwudziestu sześciu premierów. Wystarczyła awaria instalacji elektrycznej, by doszczętnie spłonęło w dwie godziny. Strażacy byli bezsilni - drewniana konstrukcja płonęła jak wielka pochodnia.
Mieszkańcy Weston-super-Mare, niewielkiego miasta nad wybrzeżem południowo-zachodniej Anglii są załamani. Otwarte jeszcze w 1904 roku molo Grand Pier spłonęło w dwie godziny. Po słynnym w całej Wielkiej Brytanii zabytku został tylko osmalony szkielet.
Co spowodowało tragedię? Według brytyjskich mediów ogień wybuchł przez spięcie w instalacji elektrycznej w niedawno wyremontowanej kuchni restauracyjnej. Ale policja sprawdza, czy to nie robota podpalacza.
Pomost otwarto dla turystów zaledwie cztery miesiące temu po tym, jak jego nowi właściciele gruntownie go wyremontowali, wydając na to milion funtów - donosi dziennik "Daily Mail". Na molo zbudowano także tor gokartowy i ściankę wspinaczkową. Wszystko poszło z dymem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl