Zbliżające się wybory prezydenckie w USA, które odbędą się 3 listopada, budzą w Polsce niezbyt duże zainteresowanie. Zgodnie z badaniem CBOS, jedynie co trzeci badany (33 proc.) przyznał, że się nimi interesuje: zwraca uwagę na informacje dotyczące wyborów (28 proc.) lub – rzadziej – sam szuka wiadomości na ten temat (5 proc.). Pozostali nie interesują się tymi wyborami w ogóle (34 proc.) lub wiedzą jedynie to, co przypadkiem usłyszą lub zobaczą (33 proc.).

Reklama

CBOS zauważa, że zainteresowanie wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych jest obecnie nieco mniejsze, niż było cztery lata temu. W badaniu przeprowadzonym blisko miesiąc przed wyborami w listopadzie 2016 r., w których rywalizowali ze sobą Donald Trump i Hillary Clinton, zainteresowanie nimi wyrażało ogółem 36 proc. ankietowanych.

Mimo generalnie niewielkiego zainteresowania obecnymi wyborami w USA, Polacy mają poczucie dużego znaczenia ich wyniku. Niemal trzy czwarte badanych (ogółem 73 proc.) sądzi, że to, kto zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych, jest dla Polski ważne, w tym blisko co czwarty ankietowany (24 proc.) uważa to za bardzo ważne.

Waga rozstrzygnięcia, jakie przyniosą nadchodzące wybory, jest postrzegana podobnie jak cztery lata temu. Tegoroczne wybory są natomiast oceniane jako ważniejsze niż wybory z udziałem Baracka Obamy i Mitta Romneya, odbywające się osiem lat temu.

Przeświadczenie o istotnym znaczeniu wyniku amerykańskich wyborów przeważa we wszystkich grupach społeczno-demograficznych. Najsilniej wyrażają je osoby w średnim wieku i starsze (45+) oraz respondenci mający wyższe wykształcenie.

Ponadto większą wagę do rezultatu tych wyborów przykładają badani deklarujący prawicowe poglądy polityczne (za bardzo ważne uważa je 37 proc. spośród nich) niż identyfikujący się z lewicą bądź politycznym centrum (odpowiednio 21 proc. i 20 proc. uznaje je za bardzo ważne).

Ponad dwie piąte ankietowanych (41 proc.) uważa, że lepszym prezydentem byłby Donald Trump, który ubiega się o reelekcję, niż reprezentujący Partię Demokratyczną Joe Biden (15 proc. wskazań). Spora grupa badanych (29 proc.) nie ma w tej kwestii sprecyzowanej opinii, a 15 proc. nie preferuje żadnego z kandydatów.

Preferencje dotyczące rezultatu amerykańskich wyborów zależą w głównej mierze od orientacji politycznej i, szerzej, światopoglądowej. Badani identyfikujący się z prawicą mają w tej sprawie skrystalizowane poglądy – 70 proc. z nich uważa, że z punktu widzenia Polski lepszym prezydentem USA byłby Donald Trump. Respondenci deklarujący lewicowe poglądy polityczne są mniej jednoznaczni w opiniach – 38 proc. sądzi, że lepszym prezydentem byłby Joe Biden, a 21 proc. wybiera urzędującego prezydenta.

Ponadto Donald Trump ma ponadprzeciętnie dużo zwolenników wśród osób religijnych: praktykujących co najmniej raz w tygodniu (53 proc.) lub częściej (56 proc.), natomiast Joe Biden – wśród niepraktykujących w ogóle (34 proc.).

Wyraźne różnice opinii w tej kwestii występują w elektoratach. Donaldowi Trumpowi kibicują przede wszystkim zdeklarowani wyborcy PiS oraz Konfederacji. Cieszy się on także większym poparciem niż jego kontrkandydat wśród sympatyków PSL. Joe Bidena za lepszy wybór dla Polski uważają przede wszystkim zwolennicy Lewicy, Koalicji Obywatelskiej, a także spora część zwolenników Polski 2050.

Preferencje dotyczące rezultatu listopadowych wyborów wiążą się z postrzeganiem stosunków polsko-amerykańskich. Respondenci, którzy oceniają je dobrze, a szczególnie najbardziej z nich zadowoleni, woleliby, aby prezydentem pozostał Donald Trump. Osoby bardziej krytyczne w opiniach na temat stanu wzajemnych relacji skłaniają się raczej ku jego kontrkandydatowi.

Badanie przeprowadzono w ramach procedury mixed-mode na reprezentatywnej imiennej próbie pełnoletnich mieszkańców Polski, wylosowanej z rejestru PESEL. Badanie zrealizowano w dniach od 28 września do 8 października 2020 roku na próbie liczącej 1133 osoby.