Największe amerykańskie gazety komentują wyborczą wygraną kandydata Demokratów Joe Bidena ogłoszoną w sobotę przez media w USA. Większość z nich, a wśród nich m.in. agencja Associated Press, uważa, że były wiceprezydent może być już pewny zwycięstwa w rywalizacji o Biały Dom, bo wskazują na to dane z komisji.

Reklama

W ocenie konserwatywnego "WSJ" "Trump ma pełne prawo zażądać ponownego przeliczenia głosów, jeśli wynik obu kandydatów w danym stanie jest zbliżony oraz zwracać się w tej sprawie do sądów". Za ich pośrednictwem prawnicy Bidena od kilku tygodni próbowali przecież wywalczyć możliwie szeroką interpretację zasad głosowania korespondencyjnego - przypomina "WSJ".

Jeśli chodzi o owe oszustwa, sztab Trumpa będzie musiał je solidnie udowodnić, by zwyciężyć w sądzie. Nie wystarczy wysunąć oskarżenie, że Filadelfia jest skorumpowana (nawet, jeśli tak jest) lub oświadczyć, że urzędnicy stanowi są stronniczy. Nawiasem mówiąc, sekretarz stanu Georgia jest Republikaninem, wbrew temu, co mówił Trump w czwartek wieczorem - odnotowuje "WSJ".

Gazeta z oburzeniem przyjmuje to, że "Demokraci sprzeciwili się" prośbie sztabu Trumpa w kwestii obserwowania przez jego przedstawicieli procesu przeliczania głosów w Filadelfii. Takie zachowanie Demokratów jest niewłaściwe i tylko podsyca podejrzenia GOP. Normą liczenia głosów powinna być transparentność dla obu stron - zauważa.

Jednocześnie "WSJ" odnotowuje, że Pat Toomey, republikański senator z Pensylwanii twierdzi, iż nie dostrzegł żadnych dowodów oszustwa w liczeniu głosów w tym stanie. My też nie widzieliśmy żadnych konkretnych przesłanek, które by to potwierdzały - przyznaje "WSJ".

Gazeta wyraża nadzieję, że jeśli Biden zdobędzie ostatecznie ponad 270 głosów elektorskich, to prezydent Trump zdecyduje się ustąpić z urzędu.

Trump może słusznie powiedzieć, że pomógł GOP uratować większość w Senacie, zdobyć mandaty w Izbie Reprezentantów i uratować kraj przed radykalnie postępową agendą. Wyniki wyborów pokazują, że poszerzył bazę Republikanów wśród mniejszości i klasy średniej. Jego polityka dała dobrobyt zapomnianej grupie Amerykanów, a chęć przeciwstawienia się konwencjonalnemu podejściu doprowadziła do przełomu dyplomatycznego na Bliskim Wschodzie. Jego nominacje sędziowskie zmieniły oblicze sądów federalnych i przez lata będą niosły konsekwencje dla prawa - wylicza.

Przy tym "WSJ" stwierdza, że "dziedzictwo Trumpa zostanie pomniejszone, jeśli jego ostatnim aktem będzie gorzka odmowa zaakceptowania uzasadnionej porażki". Republikanie się odwrócą i ostatecznie tak samo stanie się z amerykańską opinią publiczną, która chce rozstrzygnięcia wyborów - ostrzega dziennik.

W ostrzejszym tonie wobec prezydenta Trumpa wypowiada się w swym komentarzu redakcyjnym "New York Times". Patrząc w otchłań autokratycznego nacjonalizmu Amerykanie postanowili wycofać się znad krawędzi. Liczenie głosów potrwa jeszcze kilka dni, ale arytmetyka jest nieubłagana: Joe Biden będzie miał 270 głosów elektorskich potrzebnych do zdobycia Białego Domu, a prawdopodobnie znacznie więcej. Czteroletni atak prezydenta Trumpa na nasze demokratyczne instytucje i wartości wkrótce się zakończy - ocenia.

Z uznaniem "NYT" odnotowuje rekordową frekwencję. Biden zdobył więcej głosów niż jakikolwiek kandydat na prezydenta w historii USA, a Trump zajął drugie miejsce w tej kategorii - zauważa.

"NYT" znacznie krytyczniej niż "WSJ" pisze o dorobku politycznym obecnego gospodarza Białego Domu. Według gazety zostawia on Amerykę "słabszą, biedniejszą, bardziej chorą i podzieloną niż cztery lata temu". Niedawne wydarzenia obnażyły i często zaostrzyły wiele wcześniejszych problemów - od nieudolności systemu opieki zdrowotnej po okrucieństwo polityki imigracyjnej, zakorzenione nierówności rasowe i słabości naszego systemu wyborczego - przyznaje.

Biden jasno dał do zrozumienia, że chce współpracować. Taka jest jego natura i jego polityczna marka. Ale dzisiejszy klimat polityczny nie jest taki sam, jak pięćdziesiąt czy nawet pięć lat temu. Szukając konsensusu, nowy prezydent musi być przygotowany do podjęcia walki o priorytety. To nie jest czasu na nieśmiałość - kontynuje "NYT".

Dziennik ocenia, że "przesłanie Trumpa o strachu i urazie odbiło się echem wśród dziesiątek milionów Amerykanów". Trumpizm nie zniknie jak za dotknięciem magicznej różdżki. Jeśli już, to jego zwolennicy najprawdopodobniej odnajdą energię i cel w organizowaniu nowego ruchu oporu, który będzie miał na celu osłabienie i delegitymizację nowej administracji - twierdzi nowojorski dziennik.

W tym kontekście wzywa Republikanów do podjęcia decyzji "czy nadal będą pogrążać się w nihilizmie politycznym czy też staną na wysokości zadania, by sprostać obecnym wyzwaniom". To, w jaki sposób zareagują na porażkę (...) pomoże określić dalszą drogę rozwoju kraju i Partii Republikańskiej w przyszłości - uważa "NYT".

Reklama