- powiedział Pieskow w programie w telewizji państwowej Rossija 1.
Zauważył, że Rosjanie w zeszłym roku poparli w ogólnokrajowym głosowaniu zaproponowane przez Putina poprawki do konstytucji. - jego zdaniem - można zdać sobie sprawę, Pieskow przyznał, że protestujący "to także obywatele Rosji" i zapewnił, że szanuje wszystkie punkty widzenia. Wyraził się jednak - oświadczył.
Przedstawiciel Kremla powiedział, że publikacje na stronie internetowej ambasady USA na temat demonstracji były "w sposób pośredni absolutną ingerencją w sprawy wewnętrzne" Rosji. Stanowiły one "jawne poparcie naruszeń prawa, poparcie akcji odbywających się bez zezwolenia" - ocenił.
Rzecznik Kremla o "Pałacu Putina"
Rzecznik Putina zaapelował, by widzowie materiałów śledczych ogłaszanych przez opozycjonistę Aleksieja Nawalnego "nie pozwolili robić z siebie idiotów". Komentując materiał o luksusowej rezydencji pod Gelendżykiem, którą Nawalny nazywa "pałacem Putina", Pieskow przekonywał, że taki obiekt dodał. Przekonywał, że przypisywanie pałacu Putinowi jest "kłamstwem" i należy to oceniać w świetle ataków informacyjnych na prezydenta Rosji.
Pieskow zasugerował też, że sformułowania padające w materiale Nawalnego przy opisie pałacu - pytał rzecznik Kremla.
Zapewnił, że władze Rosji wiedziały jeszcze przed ogłoszeniem materiału, iż - podsumował Pieskow - Wyraził przekonanie, że sytuacja jest jednak stabilna.
Wcześniej w niedzielę rosyjski parlamentarzysta Andriej Klimow powiedział, że istnieją dane mówiące o tym, iż ", które przebiegły w Rosji w sobotę. Klimow wymienił w tym kontekście publikacje na temat demonstracji na stronie internetowej ambasady USA w Moskwie.
Protesty w obronie Nawalnego
W protestach w obronie Nawalnego wzięły udział w ponad stu miastach Rosji tysiące ludzi. Obrońcy praw człowieka poinformowali o bezprecedensowej liczbie zatrzymanych - ponad 3 tysiącach w całym kraju.