Kiedy nasza delegacja jechała do Genewy, powiedzieliśmy, że będziemy brać udział w negocjacjach na równych warunkach. Gruzini zapowiedzieli, że nie dopuszczą nas do
plenarnego posiedzenia. Wtedy powiedziałem swojemu szefowi MSZ: nie idź tam, nie bierz w tym udziału. Taką samą decyzję podjęli Rosjanie. Rozmowy z Gruzją będą możliwe dopiero po zmianie
władzy w tym kraju. Wtedy, gdy Tbilisi uzna nas za niezależne państwo.
Abchazja nigdy, powtarzam: nigdy, nie wróci w skład Gruzji. W tej sprawie nie może być żadnego kompromisu.
Wcześniej czy później Abchazja będzie niezależnym państwem. Zasłużyliśmy na to. Jeśli Zachód i Europa podejdą do tego poważnie i bez uprzedzeń, to przestaną nas porównywać do Kosowa
i zgodzą się, że mamy prawo, by być niezależnym państwem.
Rosja jest na tyle silnym i dużym państwem, że dla naszej gospodarki to w pełni wystarczy.
Myślę, że jesteśmy na tyle zależni od Rosji, na ile Polska od USA, zgadzając się na tarczę antyrakietową u siebie. W pełni niezależnych państw nie ma na świecie.
Nie zamierzamy tego robić. Budujemy swoje niezależne państwo.
W tym samym celu, co Polsce amerykańskie. Żeby nikomu nawet do głowy nie przyszło nas w przyszłości zaatakować. W ciągu ostatnich lat, trzy razy mieliśmy wojnę z Gruzją. To Gruzja -
uzbrajana przez Amerykę - na nas napadała. Dlatego aby się zabezpieczyć, jednoczymy się z Rosją. Każdy wybiera to, co mu się opłaca. Jedni - jak Gruzja czy Kosowo - wiążą się z NATO, my
współpracujemy z Rosją.
Misję UE popieram i pochwalam, ale tylko na terytorium Gruzji. Ani do Abchazji, ani do Osetii nigdy jej nie wpuścimy. Mamy u nas misję ONZ - przedłużymy ją. Tylko najpierw zmienimy nazwę z
misji w Gruzji na misję ONZ w Abchazji.