Dziennik Gazeta Prawana logo

Stocznia winna tragedii okrętu atomowego?

8 listopada 2008, 22:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ta informacja zmroziła krew w żyłach wszystkich Rosjan. 20 osób zginęło, a 22 zostały ranne na okręcie podwodnym "Nerpa" z napędem atomowym. Rosyjskie władze wojskowe mgliście informują, że powodem tragedii była awaria systemu przeciwpożarowego - marynarzy zabił freon. A za katastrofę obwiniają stocznię, w której zbudowano okręt.

Co dokładnie wydarzyło się na okręcie? Rosyjska marynarka twierdzi, że najprawdopodobniej nieumyślnie został włączony system gaszenia jednostki. Tragedia wydarzyła się podczas prób po remoncie generalnym. Sam okręt - w tym reaktor atomowy - nie został uszkodzony.

Okręt dotarł już do portu Bolszoj Kamen koło Władywostoku.

Trudno jednak zaprzeczyć, że liczba ofiar śmiertelnych - ponad 20 - budzi grozę. Z okrętu ewakuowano na jednostkę pomocniczą 22 rannych. Wśród zabitych są żołnierze i pracownicy firmy, która serwisowała okręt.

"Trwają autopsje i ich pierwsze wyniki potwierdzają, że przyczyną śmierci ofiar jest zatrucie gazem freonem, emitowanym w wyniku awarii systemu przeciwpożarowego na podwodnym okręcie atomowym" - powiedział przedstawiciel komisji śledczej rosyjskiej prokuratury Władimir Markin.

>>> Największe katastrofy rosyjskich okrętów

W komunikacie dowództwa rosyjskiej marynarki wojennej podano, że tragiczna awaria powstała podczas "rutynowych prób systemu". Na pokładzie przebywało 208 osób, w tym 81 wojskowych. To dziwi ekspertów, bo w teorii załoga takiej jednostki może liczyć najwyżej ponad 100 osób.

Według anonimowych źródeł CNN, okręt nazywał się "Nerpa".

Choć konstrukcja samego okrętu nie została uszkodzona, jednostka oczywiście przerwała ćwiczenia. Rzecznik floty Oceanu Spokojnego oświadczył, że była to łódź K223 Podolsk, klasy kalmar.

Wojciech Łuczak z magazynu "Raport" wyjaśniał w TVN24, że to groźna jednostka, która mogłaby nawet zaatakować Stany Zjednoczone. Ma szesnaście wyrzutni rakiet balistycznych na pokładzie. Była wykorzystywana do prób z rakietami międzykontynentalnymi.

Okręt nie pełnił służby na Oceanie Spokojnym, tylko został wycofany do stoczni na naprawę i przechodził testy. Wypadek miał się wydarzyć już kilka dni temu, bo jedna z ofiar - Dymitryj Kowal - został już pochowany - mówił Wojciech Łuczak w TVN24.

Zdaniem specjalistów, zabici najprawdopodobniej udusili się freonem z systemu gaśniczego, który uruchomił się, gdy w przedziale torpedowym wybuchł pożar. Łuczak podkreślił, że takie pożary to pięta achillesowa rosyjskich jednostek tego typu.

Według Łuczaka, na pokładzie łodzi podwodnej nie było broni z głowicami jądrowymi, bo była ona naprawiana w stoczni, a nie na misji bojowej.

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew obiecał rodzinom ofiar pomoc, a ministrowi obrony nakazał przeprowadzenie drobiazgowego śledztwa.

Cała Rosja ma jeszcze w pamięci tragedię marynarzy z rosyjskiego, jądrowego okrętu podwodnego "Kursk" w sierpniu 2000 roku. W wyniku wybuchu torpedy jednostka poszła na dno, grzebiąc 118 osób. Rosja o katastrofie poinformowała dopiero kilka dni po tym, jak "Kursk" zatonął.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj