Eksperci, z którymi rozmawiała niezależna Nasza Niwa, widzą w zgodzie Łukaszenki na rozpoczęcie wdrażania 28 map integracyjnych, zwanych obecnie programami związkowymi, ustępstwa wobec Kremla. - – wskazał były dyplomata Pawieł Macukiewicz. Jak dodał,
Z kolei analityk Arciom Szrajbman zwrócił uwagę, że obecnie podpisane dokumenty są "dalekie od wersji 2019 r., która przewidywała polityczną integrację" (wówczas Mińsk odmówił podpisania map), a także nie wskazują konkretnych dat realizacji i są dość "rozmyte". - – ocenił Szrajbman na swoim blogu w Telegramie.
Mapy integracji czy programy związkowe to efekt trzech lat trudnych negocjacji pomiędzy Moskwą, domagającą się zrealizowania umowy związkowej z 1999 r., a Mińskiem, który do tej pory zdecydowanych kroków unikał. W grudniu 2018 r. ówczesny premier Rosji Dmitrij Miedwiediew postawił Mińskowi ultimatum: jeśli Białoruś chce dalej otrzymywać wsparcie gospodarcze od sojusznika, umowa powinna zostać zrealizowana, a nie istnieć tylko na papierze.
"20-letnia rozmowa o zamiarach"
Początkowo podpisanie porozumień planowano pod koniec 2019 r., jednak wówczas nie doszło ono do skutku, a pomiędzy Mińskiem i Moskwą doszło do kolejnego kryzysu energetycznego i czasowego wstrzymania dostaw ropy z Rosji.
Negocjacje wznowiono na fali ponownego zbliżenia obydwu krajów po tym, jak na Białorusi wybuchły latem ubiegłego roku masowe protesty z żądaniem uczciwych wyborów, a Moskwa zaoferowała sojusznikowi wsparcie swoich struktur siłowych.
- ocenił politolog Andrej Jehorau, analizując piątkowe podpisanie dekretu o programach związkowych. dodał Jehorau.
Na brak konkretów w związku z nieujawnieniem pełnej treści dokumentów, skarży się większość niezależnych ekspertów.
Analitycy zwrócili uwagę na jeszcze jedno: słowa Łukaszenki, są, ich zdaniem, aluzją do możliwego uznania aneksji Krymu. Pomimo sojuszniczych relacji z Moskwą Mińsk unikał dotąd tego kroku, chociaż wiadomo, że Rosjanom bardzo na nim zależy.
Życzenia od Łukaszenki
Łukaszenka złożył w czwartek życzenia mieszkańcom zaanektowanego Krymu z okazji rosyjskiego Dnia Jedności Narodowej i poskarżył się, że Władimir Putin. Rosyjski prezydent uczestniczył w posiedzeniu Rady Najwyższej Państwa Związkowego przez wideołącze z Sewastopola.
Eksperci niezależni zgodnie uznali, że słowa Łukaszenki nie padły przypadkowo, oceniając je jako będące elementem targu "zawoalowane uznanie" czy "zbliżenie się do uznania" rosyjskiej aneksji Krymu, który w świetle prawa międzynarodowego jest terytorium Ukrainy.
Białoruski deputowany Andrej Sawinych pośpieszył nawet z komentarzem, że "de iure i de facto strona białoruska już dawno uznała Krym za rosyjski, nie było jedynie politycznego oświadczenia, żeby to sformalizować". W słowach Łukaszenki Sawinych dostrzegł tego faktu.
"Prerogatywa prezydenta"
W piątek sprawę skomentował rzecznik Kremla:
Zarówno to, że Putin, pomimo wcześniejszych zapowiedzi, nie przyjechał osobiście do Mińska na posiedzenie Rady Najwyższej Państwa Związkowego (a wcześniej na dwa regionalne szczyty) i nie padły żadne konkrety w sprawie nowych kredytów dla Białorusi, niezależni analitycy odebrali jako sygnał, że negocjacje pomiędzy sojusznikami na temat rzeczywistej formy pogłębienia integracji ciągle są w toku.
Z kolei media państwowe jednym głosem mówią o „przełomie”, przyszłych korzyściach gospodarczych z pogłębienia integracji, a także o dalszym poparciu Rosji dla Białorusi w sytuacji konfrontacji Mińska z Zachodem.
Z informacji rządów wynika, że programy związkowe przewidują koordynację polityki makroekonomicznej i finansowej, pieniężnej i kredytowej, tworzenie (nie wcześniej niż w 2023 r.) wspólnych rynków energetycznych i polityki przemysłowej, ujednolicone zasady konkurencji czy harmonizację spraw bankowych i operacji walutowych, integrację systemów płatniczych, wspólny rynek łączności, zniesienie roamingu itd. „Harmonizowane” mają być regulacje podatkowe i celne, dziedziny transportu, etykietowania, kontroli sanitarnych i weterynaryjnych, ochrony praw konsumentów.