Proces wycofywania oddziałów Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB), w której skład poza Kazachstanem i Rosją wchodzą też Armenia, Białoruś, Kirgistan i Tadżykistan, ma zająć 10 dni. Liczący 2500 żołnierzy kontyngent nie brał udziału w walkach z demonstrantami. Zajmował się ochroną strategicznych obiektów państwowych, w tym dzierżawionego przez Moskwę kosmodromu Bajkonur. Jednak sama obecność interwentów sprawiła, że wielu Kazachów zrezygnowało z wyjścia na ulice.

Reklama

Tokajew o "terrorystach z zagranicy i wykradaniu zwłok"

Także kazachskie struktury siłowe, po pierwszym okresie względnej bezczynności, zaczęły tłumić wystąpienia przeciwników rządu. Rozprawa była krwawa zwłaszcza w Ałmaty, dawnej stolicy kraju, gdzie protesty przekształciły się w grabieże sklepów i demolowanie gmachów rządowych. Pełnych danych jeszcze nie ma, ale bilans ofiar śmiertelnych przekroczył 100 osób. Tokajew twierdzi, że do buntu podłączyli się terroryści z zagranicy, a brak dowodów w postaci ich ciał tłumaczył na naradzie przywódców ODKB napadami buntowników na kostnice i wykradaniem zwłok.

Jednocześnie prezydent zaczyna retorycznie odcinać się od Nazarbajewa, który w 2019 r. przekazał mu władzę, pozostawiając sobie stanowisko szefa Rady Bezpieczeństwa. Teoretycznie dożywotnio, ale w trakcie protestów Tokajew ogłosił jego dymisję. Rzecznik Nazarbajewa Ajdos Ükybaj twierdził, że Nazarbajew sam zrezygnował z funkcji, ale nikt inny tego nie potwierdził. 81-letni polityk od 28 grudnia 2021 r. nie pojawił się publicznie i nie wiadomo, co się z nim dzieje ani gdzie przebywa. W parlamencie przestała się też pojawiać jego najstarsza córka Dariga. Jej konta w sieciach społecznościowych ujawniły lokalizację w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, choć oficjalnie posłanka jest w kraju na covidowej izolacji. Według kirgiskich mediów rodzina i otoczenie byłego prezydenta korzystają z kirgiskich lotnisk przy ewakuacji do państw arabskich.

Reklama

Z przestrzeni publicznej znikają przejawy kultu Nazarbajewa

Z przestrzeni publicznej znikają przejawy kultu Nazarbajewa. W rządowych komunikatach nie pojawia się nazwa stolicy kraju Nur-Sułtan, nadana w 2019 r. Astanie. Prezydent podczas programowego przemówienia 11 stycznia nie odwoływał się do dziedzictwa poprzednika. Wymienił go tylko raz, i to nie z nazwiska, a z nadanego przez parlament tytułu Jełbasy, oznaczającego przywódcę narodu. – Dzięki pierwszemu prezydentowi Jełbasy w kraju pojawiła się grupa bardzo dochodowych spółek i ludzi bogatych nawet jak na międzynarodowe standardy – powiedział i dodał, że ci ludzie powinni „oddać to, co są winni narodowi”. Uznano to za zapowiedź pokazowej kampanii antykorupcyjnej, której domagali się protestujący. Tokajew wymienił też firmę Operator ROP, wiązaną z Äliją Nazarbajewą, inną córką eksprezydenta, jako przykład podejrzanych interesów.

W ten sposób polityk usiłuje przejąć hasła rewolucyjne, choć sam od wczesnych lat 90. należał do najbardziej lojalnych współpracowników Nazarbajewa. Równocześnie zapewnił sobie pełne poparcie Kremla, czego wyrazem była interwencja sił ODKB. W zamian będzie zapewne prowadził mniej asertywną politykę niż jego poprzednik. Tokajew ma osobiste związki z Rosją. Jego była żona Nadieżda, z którą rozwiódł się po objęciu urzędu prezydenta w 2019 r., jest Rosjanką i podobnie jak ich syn Timur prowadzi w Rosji biznes. Prezydent publicznie woli przemawiać po rosyjsku niż po kazachsku, a mówiąc językiem dawnej metropolii, używa nazw miast z czasów carskich i radzieckich (np. Ałma-Ata zamiast Ałmaty). Wywołuje to pytania o los reformy, zgodnie z którą do 2025 r. język kazachski miał w pełni przejść na alfabet łaciński, choć na razie nie widać oznak wycofywania się ze zmian. Z drugiej strony oburzenie w Moskwie wywołało powołanie na ministra informacji Askara Umarowa, uznawanego w Rosji za rusofoba i nacjonalistę.