- ocenia Portnikow na łamach portalu Espreso.
Według niego "nie można nazwać tej sytuacji nowością". - uważa dziennikarz. W jego opinii Putin "zawsze popychał swoje marionetki do przelewu krwi".
Rosja "żandarmem Eurazji"
Portnikow pisze, że Rosja "odważyła się na otwartą interwencję" w Kazachstanie w związku z tym, że część struktur siłowych nie była gotowa, by zabijać i ze względu na chaos w organach władzy.
- kontynuuje publicysta.
Nie wiadomo, jak będzie rozwijać się sytuacja w Kazachstanie - zaznacza. Wyraża przekonanie, że na obecnym etapie uda się zdławić protesty, ale "nienawiść do okupantów nigdzie nie zniknie i tylko będzie się wzmacniać". Nie ustanie też walka o władzę w Kazachstanie, a "jej uczestnicy będą wykorzystywać możliwości Kremla oraz narodową nienawiść do okupantów" - wskazuje. Nie wyklucza, że Kazachstan może okazać się pułapką dla Putina, w której rosyjski przywódca może "ugrząźć tak samo jak jego poprzednicy w Afganistanie".
Najważniejsze jednak jest zademonstrowanie "nieefektywności poradzieckich dyktatur i archaiczności reżimu Putina" - uważa Portnikow. Według niego prezydent Rosji próbuje zachowywać się tak, jakby żył w XIX, a nie w XXI wieku. Każdy jego kolejny "szaleńczy krok" przybliża Rosję do społecznego sprzeciwu - wskazuje. - podsumowuje autor.