Dziennik Gazeta Prawana logo

USA stawiają na antytalibską partyzantkę

23 grudnia 2008, 10:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Amerykanie postanowili przerzucić ciężar walki z talibami w Afganistanie na lokalne plemiona i milicje. Uzbrojeniu plemiennych grup mocno sprzeciwiał się do tej pory premier Karzaj. Bał się, że potem może wybuchnąć wojna domowa. Ale Waszyngton na razie myśli tylko o talibach. Nad przyszłością Afganistanu jeszcze się zastanowi.

W latach 80. Amerykanie stawiali na kogo tylko się dało, by wyprzeć z Afganistanu radzieckie wojska. Hojne wsparcie doprowadziło wtedy do powstania dobrze uzbrojonej i wytrenowanej armii arabskich mudżahedinów. Po upadku ZSRR zasilii oni światową siatkę terrorystyczną. A Afgańczycy wciąż jeszcze często walczą z wojskami NATO używając amerykańskiego uzbrojenia.

>>>NATO płaci wszystkim. Talibom też

Takie doświadczenie nie zniechęciło jednak Amerykanów przed zastosowaniem nowej taktyki w Afganistanie. Według "Wall Street Journal" armia USA chce uzbroić lokalne afgańskie milicje i grupy plemiennych bojowników, by to one wzięły na siebie ciężar walki z talibami.

"Afganistan jest od wieków znany jako kraj, gdzie lokalne wspólnoty potrafiły zadbać o siebie" - powiedział amerykański ambasador w Kabulu William Wood. "W talibów można więc uderzyć przez wzmocnienie tych wspólnot, tak by mogly bronić swoich wiosek, pól, miast i dolin" - dodał.

>>>Polacy boją się zabijać talibów

Pierwsza lokalna milicja z amerykańskim i rządowym wsparciem powstanie w prowincji Wardak we wschodnim Afganistanie. Jeśli okaże się sukcesem, to - według "Wall Street Journal" - podobne siły będą powstawać w innych częściach kraju od początku przyszłego roku.

Amerykanie przenoszą w ten sposób do Afganistanu taktykę, która niedawno sprawdziła się w Iraku. Przeciągnięcie na stronę rządu dziesiątek tysięcy sunnickich bojowników ogromnie poprawiło bezpieczeństwo w kraju.

>>>Talibowie są coraz siliniejsi

Ale premier Hamid Karzaj bardzo długo przeciwstawiał się amerykańskiemu pomysłowi. Bał się, że uzbrojenie lokalnych plemiennych grup poważnie osłabi kontolę rządu nad trudno dostępnymi rejonami kraju. Co więcej, po pokonaniu talibów uzbrojone plemiona mogą zacząć się atakować nawzajem. Taki konflikt byłby trudny do opanowania.

To jednak nie niepokoi Amerykanów. Ich wypowiedzi mogą za to zastanowić Karzaja. Według głównodowodzącego amerykańskiej armii Mike'a Mullena rola centralnego rządu w Kabulu mogła być "przeceniona". "Jego rola w przyszłości będzie musiała być jeszcze ustalona" - dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj