Izraelski dziennik "Haaretz" twierdził, że według czołowych wojskowych dowódców więcej nalotami już się nie da osiągnąć. Dlatego mieli na spotkaniu z premierem Ehudem Olmertem .
Dwie doby pozwolą sprawdzić, czy Hamas jest gotowy przestrzegać rozejmu i nie będzie ostrzeliwał już południowego Izraela. Rozejm miałby zostać oparty na inicjatywie szefa francuskiej dyplomacji . To on w rozmowie telefonicznej zaproponował Olmertowi 48-godzinny rozejm.
>>>Raport dziennika.pl: Gaza nadal płonie
Kiedy ziraelscy dowódcy rozmawiali z premierm w gabinecie Kouchnera, spotkali się ministrowie spraw zagranicznych krajów Unii. Omawiali rolę Europy w rozwiązaniu konfliktu. Po spotkaniu Unia Europejska wezwała obie strony do , które pozwoliłoby na dotarcie pomocy humanitarnej do Strefy Gazy.
Ale jeszcze przed tym oświadczeniem Olmert pozbawił wszystkich złudzeń. " póki nie osiągniemy naszych celów. Kontynujemy ją zgodnie z planem" - powiedział. . Zaprzeczyli, by kiedykolwiek wypowiadali się pozytywnie o europejskich planach.
Część specjalistów twierdzi, że następnym krokiem izraelskiej armii może być . Rzeczniczka armii Awital Lajbowic zapowiedziała, że izraelskie siły "są gotowe do podjęcia działań przeciwko Hamasowi w Strefie Gazy". Jednak według niektórych jest to mało prawdopodobne. Walki w gęsto zaludnionej Gazie z bojownikami Hamasu mogą być krwawe, a sukces niepewny. W dodatku w Izraelu zbliżają się wybory parlamentarne.
Ehud Olmert wypowiada się niejednoznacznie. Dziś stwierdził, że obecne działania w Gazie ", zaaprobowanych już przez izraelski gabinet bezpieczeństwa". Wojskowi potwierdzali za to, że, jak ujął to szef sztabu izraelskiej armii Gabi Aszkenazi, są "bardzo zadowoleni" z przebiegu operacji.
Aszkenazi pojawił się u boku Olmerta na konferencji prasowej przed obradami rządu. Premier Izraela podkreślał, że operacja w Gazie nie jest wymierzona w cywilów. Jej celem jest za to zdławienie terrorystów. - stwierdził Olmert.