Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekspert o reakcji Rosjan na aneksję okupowanych terenów Ukrainy: Nie będzie entuzjazmu

30 września 2022, 16:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rosjanie oglądają telewizję, Władimir Putin
<p>Rosjanie oglądają telewizję, Władimir Putin</p>/ShutterStock
"Rosjanie nie zareagują na ogłoszoną w piątek przez Kreml aneksję okupowanych obwodów Ukrainy tak, jak w 2014 roku. Nie będzie wśród nich entuzjazmu, ani nawet zrozumienia" - ocenił politolog Grigorij Gołosow w wypowiedzi dla rosyjskiej redakcji BBC.

Komentator, który wypowiadał się jeszcze przed oficjalną ceremonią na Kremlu argumentował, że "Krym był obiektem resentymentu w latach 90. XX wieku" wśród Rosjan. Być może pewna część ludności Rosji żywi podobne wyobrażenia, że w obwodach donieckim i ługańskim na wschodzie Ukrainy istnieje chęć przyłączenia do Rosji. W odniesieniu do ukraińskich obwodów chersońskiego i zaporoskiego "nie ma i nigdy nie było" takiej opinii; te regiony "dla mieszkańców Rosji zawsze były częścią Ukrainy" - powiedział politolog.

BBC cytuje także szykanowaną przez władze rosyjskie politolożkę Jekatierinę Szulman, która podkreślała, że po przeprowadzeniu aneksji okupowanych regionów Ukrainy Rosja stanie się "państwem z delegitymizowanymi granicami". W tych nielegalnych granicach znajdą się "fragmenty, które nie tylko nie zostaną uznane de iure przez żaden inny kraj i organizację międzynarodową, ale też nie są kontrolowane de facto przez centralną administrację" - podkreśliła Szulman.

Putin ogłosił aneksję okupowanych terenów Ukrainy 

Władimir Putin ogłosił w piątek na Kremlu aneksję okupowanych obwodów Ukrainy do Federacji Rosyjskiej. Powołał się na nielegalne pseudoreferenda na ziemiach ukraińskich, w których ludzie bojąc się o własne życie musieli oddawać głosy. Rosja łamie tym samym prawo międzynarodowe.

Putin wydał w czwartek wieczorem dekrety uznające obwody chersoński i zaporoski za "suwerenne i niepodległe państwa". Decyzję tę ma zatwierdzić rosyjski parlament, a następnie oba terytoria, podobnie jak regiony doniecki i ługański, zostaną anektowane.

Decyzja Moskwy wywołała liczne reakcje zachodnich polityków i ekspertów, podkreślających, że "głosowanie" było rażącym złamaniem prawa międzynarodowego i nie miało nic wspólnego z demokratycznymi procedurami.

Jak informowały ukraińskie władze i media, rosyjscy okupanci zmuszali mieszkańców podbitych terenów do udziału w pseudoreferendum, grożąc im bronią, a osoby odmawiające uczestnictwa były niekiedy wyrzucane ze swoich domów. Proces liczenia głosów przypominał inscenizację dla propagandowych środków masowego przekazu, a ogłoszone wyniki, według których "zjednoczenie" z Rosją poparło około 80-95 proc. mieszkańców, miały zostać zatwierdzone na Kremlu na długo przed "referendami".

Przyłączenie okupowanych terytoriów w Donbasie, a także na południu Ukrainy jest trzecim naruszeniem integralności terytorialnej sąsiedniego kraju formalnie zatwierdzonym przez Kreml. W marcu 2014 roku Rosja dokonała aneksji Półwyspu Krymskiego, natomiast 21 lutego, na trzy dni przed inwazją na Ukrainę, Putin ogłosił uznanie samozwańczych Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej za niepodległe państwa. Rzekoma "obrona rosyjskojęzycznej ludności Donbasu" posłużyła następnie jako propagandowe uzasadnienie wojny. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj