48-letni Andrew Bagshaw, który mieszkał w Nowej Zelandii, i 28-letni Christopher Parry z Truro w Kornwalii, byli zaginieni od 7 stycznia. Dzień wcześniej obaj wyjechali z Kramatorska do Sołedaru. Już kilka dni później rosyjska najemnicza Grupa Wagnera przekazała informację o odnalezieniu ciała jednego z Brytyjczyków, ale nie wskazała, o którego z nich chodzi.
"Jego bezinteresowna determinacja w pomaganiu tam starym, młodym i pokrzywdzonym uczyniła nas i jego dalszych krewnych niezwykle dumnymi. Nigdy nie wyobrażaliśmy sobie, że będziemy żegnać się z Chrisem, kiedy miał przed sobą tak pełne życie. Był troskliwym synem, fantastycznym bratem, najlepszym przyjacielem dla tak wielu i kochającym partnerem dla Olgi" - napisała w wydanym oświadczeniu rodzina Parry'ego, dodając, że pomógł uratować ponad 400 osób, a także wiele porzuconych zwierząt.
Pod koniec zeszłego roku Parry, który na Ukrainie był od 5 marca, czyli niemal od samego początku rosyjskiej inwazji, opowiadał brytyjskim mediom, najpierw Sky News, a potem kornwalijskiej sekcji BBC, o tym, w jaki sposób pomaga, jak również o życiu pod nieustannym ostrzałem.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.