Władze od początku wojny na Ukrainie starają się powstrzymać ludność przed poczuciem, że rzeczywiście toczy się wojna. I nadal próbują to robić - zauważa Oleg Ignatow, starszy analityk think-tanku International Crisis Group, cytowany przez gazetę. - Widzimy, że poczucie normalności (wśród Rosjan) stopniowo upada.

Reklama

Kreml tradycyjnie wykorzystywał Dzień Zwycięstwa - święto narodowe - do pokazania wizerunku potęgi militarnej i podsycania patriotycznego zapału. Jednak seria porażek na Ukrainie i spodziewana kontrofensywa Kijowa oznaczają, że tegoroczne wydarzenie - drugie od czasu inwazji Moskwy na Ukrainę w lutym 2022 r. - będzie zakłócone odwołaniami imprez i niewielkim zainteresowaniem udziałem zagranicznych przywódców.

Defilady wojskowe zostały odwołane w ponad 20 rosyjskich miastach, w tym - w kilku na Syberii, tysiące kilometrów od linii frontu. Ani jeden marsz Nieśmiertelnego Pułku - zorganizowany ku pamięci poległych w II wojnie światowej - nie odbędzie się.

Niektóre z rosyjskich regionów zakazały używania dronów w Dzień Zwycięstwa po atakach na Kreml i rosyjskie instalacje naftowe w zeszłym tygodniu. Niezależne media sugerują, że lokalni deputowani w Moskwie będą zmuszani do udziału w patrolach "antyterrorystycznych".

Sam rosyjski przywódca Władimir Putin w piątek rozmawiał z rosyjską Radą Bezpieczeństwa o przygotowaniach do Dnia Zwycięstwa - poinformował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

W tym roku władze zdecydowały się zamknąć moskiewski Plac Czerwony na dwa tygodnie przed uroczystościami 9 maja - najwyraźniej z obawy przed możliwym atakiem. -Poziom ryzyka i zagrożenia terrorystycznego jest teraz wyższy niż kiedykolwiek - powiedział "The Moscow Times" wysoki rangą urzędnik rządowy, który poprosił o anonimowość.

Mniej żołnierzy, mniej sprzętu

Reklama

Według analityków parady wojskowe, które się odbędą - w tym pokazowa parada na Placu Czerwonym - prawdopodobnie obejmą znacznie mniej regularnych żołnierzy i nowoczesnego sprzętu niż przed rosyjską inwazją na Ukrainę w zeszłym roku.

Celem parad będzie jednak przedstawienie "zdrowego" wizerunku rosyjskiej armii, która wygląda "normalnie". W rzeczywistości jej część jest poważnie naruszona - uważa Dara Massicot, rosyjska ekspertka wojskowa w amerykańskiej RAND Corporation. Jak dodała, w regionach trudniej będzie ukryć szkody, ponieważ większość sił lądowych i jednostek spadochroniarzy jest rozmieszczona na Ukrainie.

Niewielu gości

Rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu obiecał na początku tego roku, że w paradzie weźmie udział 125 pojazdów wojskowych i 10 tysięcy osób - przypomina "THe Moscow Times". Jednak w przeciwieństwie do poprzednich lat tylko jeden zagraniczny przywódca – prezydent Kirgistanu Sadyr Dżaparow - potwierdził swój udział w obchodach w Moskwie.

W poniedziałek wieczorem okazało się, że prezydent Kassym-Żomart Tokajew, premier Armenii Nikol Paszynian, prezydent Tadżykistanu Emomali Rachmon, prezydent Uzbekistanu Szawkat Mirzijojew i prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka planują wziąć udział we wtorkowym sztandarowym wydarzeniu na Placu Czerwonym.