Michał Potocki: Ukraina nie otrzymała na szczycie Sojuszu Północnoatlantyckiego w Wilnie zaproszenia do członkostwa, za to przywódcy ustalili, że wejdzie ona do NATO, jeśli spełni niesprecyzowane bliżej warunki, i skasowali zarazem wymóg realizacji wieloletniego planu działań na rzecz członkostwa. Bardzo jest pan rozczarowany?
Ołeksij Honczarenko: Nie jestem bardzo rozczarowany, chociaż nie mogę powiedzieć, żebym się cieszył. Nie ma się z czego cieszyć, ale też nie ma katastrofy. Jasne, że chcielibyśmy przeskoczyć dystans do NATO jednym skokiem, ale to się najwyraźniej nie uda. Będą potrzebne dwa skoki. Dano nam słowo, a teraz musimy popracować, żeby za rok na szczycie w Waszyngtonie nasza sytuacja była lepsza i żebyśmy wtedy otrzymali zaproszenie.
Co możecie w tym celu zrobić? Sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg nie potrafił precyzyjnie wyjaśnić, o jakich warunkach mowa.
A ja myślę, że wszystko jest jasne. Musimy pokazać sukces na polu walki oraz w reformowaniu kraju. I musimy tego dokonać równolegle.
CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRYCZNYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.