W jednej ze szkół średnich w położonym w europejskiej części Rosji Niżnym Nowogrodzie uczniowie siódmej klasy wysłuchali pogadanki z najemnikiem grupy Wagnera, który opowiadał dzieciom o wojnie na Ukrainie. Wcześniej prelegent Aleksandr Rasprawin (kryptonim wojenny "Kombajnista") był dwukrotnie skazany za morderstwo (zabił m.in. własnego dziadka), a na wojnę został zwerbowany podczas odsiadywania wyroku. W zamian za udział w działaniach zbrojnych na Ukrainie obiecano mu ułaskawienie (w momencie werbunku odsiadywał wyrok 11 lat pozbawienia wolności za zabicie kolegi, którego 40 razy dźgnął nożem).

Reklama

Było "super", "uczniom bardzo się podobało"

Rasprawin demonstrował dzieciom przenośny system rakiet przeciwpancernych i opowiadał o swoich bohaterskich czynach, m.in. o tym, jak odbił z ukraińskiej niewoli szesnastu rosyjskich żołnierzy. Po spotkaniu szkoła napisała na swoim profilu w jednej z sieci społecznościowych, że było ono "super" i że "uczniom bardzo się podobało".

Portal The Insider poinformował natomiast, że od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę co najmniej 60 szkół w całej Rosji zyskało patronów, którymi są lub byli rosyjscy żołnierze walczący na Ukrainie. Wśród nich są najemnicy skazani wcześniej za morderstwa, gwałty i rabunki. Podano kilka przykładów. Szkoła nr 27 w Machaczkale (stolicy Dagestanu) zyskała nowego patrona w postaci dowódcy brygady czołgowej Tharo Abatajewa. Dowodzony przez niego oddział rozstrzeliwał cywilów na początku wojny w obwodzie kijowskim, a następnie palił ich samochody, by ukryć ślady zbrodni.

Szkoła nr 14 we Władywostoku na rosyjskim Dalekim Wschodzie zyskała imię Jewgienija Orłowa, najemnika z grupy Wagnera, który wsławił się wydaniem autobiograficznej książki opisującej swój udział w działaniach zbrojnych na Ukrainie, w Syrii i Libii. W książce opisał wiele przypadków stosowania przemocy i mordowania ludzi.

Szkołę nr 9 we Włodzimierzu - mieście obwodowym w europejskiej części Rosji - nazwano na cześć generała Romana Kutuzowa, który znany był z tego, że swoich żołnierzy traktował jako mięso armatnie, świadomie posyłając ich na śmierć. W tym samym mieście generała uhonorowano ulicą i skwerem jego imienia, został też patronem jednej ze szkół w okupowanym przez Rosjan Mariupolu; obok szkoły postawiono również wykonane z brązu popiersie Kutuzowa - pisze The Insider.