Jak podaje BBC sklep w słynnym kurorcie Davos, zawiesił kontrowersyjne plakaty z zakazem uderzając w żydowską społeczność. Właściciele biznesu informowali na nich, że nie będą wypożyczać sprzętu Żydom. Teraz wycofali swoją decyzję.
Antysemickie plakaty w Davos
Wielu argumentowało, że sprawa jest wyraźnym naruszeniem szwajcarskich praw przeciwko dyskryminacji i podżeganiu do nienawiści rasowej lub religijnej.
Szwajcarska Federacja Gmin Żydowskich wszczęła własne działania prawne, potępiając plakaty jako wyraźnie dyskryminacyjne.
Plakaty w oknie sklepu sportowego informowały klientów, że z powodu incydentów, w tym kradzieży, "nie wynajmujemy już sprzętu sportowego naszym żydowskim braciom".
Oświadczenie sklepu
Sklep w oświadczeniu zaznaczył, że sprzęt często nie był zwracany, a jego personel nie chciał już "kłopotów" z przeszukiwaniem zboczy gór w poszukiwaniu porzuconych nart.
Plakaty zostały zdjęte po burzy protestów. Burmistrz Davos, Philipp Wilhelm, powiedział szwajcarskim mediom: Wszelkie formy antysemityzmu, rasizmu i dyskryminacji muszą być potępione. To nie należy do Davos. Menedżer sklepu przeprosił, zgadzając się, że plakat był "źle sformułowany".
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.