Przypomnijmy, że w poniedziałek w Pałacu Elizejskim zakończyły się wielostronne rozmowy plenarne poświęcone wojnie w Ukrainie. W drugą rocznicę pełnoskalowej wojny w Ukrainie francuski prezydent zaprosił przywódców innych krajów, aby rozmawiać o wsparciu dla Ukraińców. W rozmowach brał udział m.in. Andrzej Duda.

Reklama

Echa wypowiedzi Emanuela Macrona o wysyłaniu żołnierzy do Ukrainy

Emmanuel Macron powiedział po zakończeniu obrad, że nie należy "wykluczać" wysłania zachodnich wojsk lądowych do Ukrainy w przyszłości, choć jego zdaniem na obecnym etapie "nie ma konsensusu" w tej sprawie. Na tym etapie nie ma zgody na wysłanie wojsk do Ukrainy - podkreślił.

Słowa te były komentowane przez wielu liderów i polityków. W sieci zaczęły się pojawiać pytania, czy to oznacza możliwość wysłania żołnierzy NATO na terytorium Ukrainy.

Maciej Matysiak, pułkownik rezerwy i były zastępca szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego podkreśla w rozmowie z Dziennik.pl, że Emmanuel Macron wprost powiedział, że na tym etapie nie ma zgody na wysłanie żołnierzy NATO do Ukrainy. On tylko stwierdził, że niczego nie można wykluczyć - mówi ekspert.

Reklama

Wypowiedź Macrona. "Należy brać pod uwagę każdy scenariusz"

Płk Matysiak przypomina, że nie tylko Emmanuel Macron, ale także sekretarz generalny NATO, administracja amerykańska, polscy i europejscy politycy otwarcie mówią o tym, że należy brać pod uwagę różne scenariusze.

Także ten, że scenariusz rozwojowy wojny nie jest korzystny dla Ukrainy, a co za tym idzie: również dla nas. Dlatego rozważa się różne opcje. Nawet te, które nie będą da Ukraińców korzystne, jak np. zatrzymanie konfliktu, konieczność negocjacji i ustanowienie strefy demarkacyjnej oraz ogłoszenie chwilowego rozejmu - słyszymy.

Reklama

I wtedy należy zastanowić się nad tym, czy różne kraje NATO-owskie, europejskie nie będą zmuszone w różnej agendzie (np. ONZ lub OBWE) wysłać żołnierzy do czuwania nad pokojem. Ale to jest tylko hipoteza. Nigdzie nie mówi się oficjalnie o wysłaniu do Ukrainy żołnierzy - zaznacza ekspert.

Płk Matysiak raz jeszcze podkreśla, że aktualnie nie ma możliwości, aby żołnierze NATO walczyli w Ukrainie. NATO i UE wspiera Ukrainę informacyjnie, dostarczają amunicję oraz pieniądze, ale fizycznie nie biorą udziału w tym konflikcie - kontynuuje.

Żołnierze NATO w Ukrainie? "Nie ma takiego planu"

Nie mamy teraz nawet pokoju na Ukrainie. Rozważanie tego, nawet hipotetyczne, i rozdmuchiwanie tego tematu, niczemu nie służy - wskazuje płk Matysiak i dodaje, że należy wypowiedzieć komuś wojnę, żeby zadecydować o wysłaniu żołnierzy do danego regionu. Przy aktualnych warunkach w Ukrainie nie ma opcji wysłania tam żołnierzy. To nie nastąpi. A co się okaże w przyszłości, zobaczymy - dodaje.

Deklaracja NATO jest jasna: nie chcemy wojny i nie będziemy brać udziału w konflikcie zbrojnych- mówi rozmówca Dziennik.pl i potwierdza, że obywatele krajów NATO i UE są w Ukrainie, ale walczą pod agendą legionu cudzoziemców. To jest ich prywatna decyzja - słyszymy.