Po akcji Agencja nabrała wody w usta. Poinformowano jedynie, że otrzymano informację o małej grupie ludzi "powiązanych z Al-Kaidą".

Reklama

Nieco rozmowniejsi są politycy. "Nie stało się nic nadzwyczajnego. To była akcja prewencyjna" - powiedział nowojorski senator Charles Schumer po spotkaniu z FBI. "Sygnał do akcji dało przybycie do Nowego Jorku mężczyzny, który był już obserwowany, bo podejrzewano go o kontakty z islamskimi organizacjami terrorystycznymi" - ujawnił z kolei republikański kongresmen Peter King.

Wiadomo, że przeszukano trzy mieszkania w dzielnicy Queens, w jej części położonej blisko lotniska. Nikogo nie aresztowano. Co więc było powodem nerwowości amerykańskich służb specjalnych? Wczoraj do Nowego Jorku zawitał Barack Obama, by przemówić na Wall Street.

Prezydent został uprzedzony o akcji. To jedyna reakcja przekazana przez jego rzecznika.