W dwa dni po tym jak zaciekle atakowali się podczas debaty, obaj wygłosili przemówienia na przyjęciu dobroczynnym zorganizowanym w wytwornym hotelu Waldorf Astoria przez katolicką Archidiecezję Nowego Jorku. Dochód z imprezy będzie przeznaczony dla dzieci z ubogich rodzin. Kandydaci na prezydenta żartowali z siebie nawzajem, pokazali też duży dystans do własnej osoby.
Romney, który przemawiał przed Obamą, powiedział, że obaj mają koło siebie osoby, na których mogą polegać. J - żartował. Dodał, że pierwszą zasadą jaką kieruje się, przygotowując do debaty jest - . Romney jest mormonem a Kościół Mormonów zabrania swym członkom picia alkoholu.
Obama mówił, że pierwsza debata (którą w ocenie większości uczestników sondaży i komentatorów przegrał) nauczyła go, iż . Właśnie w dniu debaty, czyli 3 października przypadła 20 rocznica ślubu państwa Obamów.
Obaj kandydaci, według sondaży, "idą łeb w łeb". Obama ma nadzieję, że jego dobry występ podczas ostatniej debaty z Romneyem zatrze niekorzystne wrażenie z poprzedniej, która odbyła się 2 tygodnie temu. W najbliższy poniedziałek obaj kandydaci spotkają się po raz ostatni przed dniem wyborów, tym razem na Florydzie.
Tymczasem żona Romneya Ann, w czwartkowym wywiadzie dla telewizji ABC powiedziała, że jeśli jej mąż przegra zbliżające się wybory prezydenckie to wycofa się z życia politycznego. - oświadczyła. Dodała, że ona sama nie myśli o karierze politycznej.
W innym wywiadzie udzielonym przed kilkunastoma dniami Ann Romneya wyznała, że obawia się o zdrowie psychiczne swojego męża. Zdaniem komentatorów, mogła tym wywiadem wyrządzić mu "niedźwiedzią przysługę".