Dziennik Gazeta Prawana logo

Lekarze nie wiedzą o zmianach w becikowym

2 listopada 2009, 18:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Od początku miesiąca kobieta, by starać się o becikowe, musi udowodnić, że będąc w ciąży regularnie się badała. Ma o tym mówić zaświadczenie od lekarza. Tyle że ginekolodzy często nie wiedzą, jaki mają wystawić dokument, a lekarze rodzinni w ogóle są zdziwieni, że mogą to robić.

Od 1 listopada obowiązuje nowe rozporządzenie ministerstwa zdrowia, zgodnie z którym ubiegając się o becikowe - prócz innych dokumentów - trzeba przedstawić potwierdzenie, iż kobieta pozostawała pod opieką medyczną od 10 tygodnia ciąży.

W teorii wszystko wydaje się proste. Wydanie dokumentu nie jest dobrą wolą lekarza, a jego obowiązkiem. I nie wolno za to żądać dodatkowych pieniędzy.

Ważne, by wizyty odbywały się regularnie co najmniej raz w każdym trymestrze ciąży. Zaświadczenie o tym może wystawić zarówno lekarz pracujący na kontrakcie z NFZ, jak i praktykujący prywatnie. Lekarz może wypisać dokument samodzielnie, lub wypełniając już przygotowany dokument wydrukowany np. ze strony resortu zdrowia.

Urzędnicy miejskich ośrodków pomocy społecznej, które przyjmują podania o becikowe, orientują się w nowych wymogach doskonale. "Od 1 listopada wymagamy zaświadczenia o badaniach lekarskich" - mówi Edyta Zaleszczak-Dyks z MOPS w Gdańsku. A czy kobieta uzyska na miejscu zaświadczenie? "Nie. My ich nie wydajemy. Możemy udzielić kobietom rady, ale wydawanie zaświadczeń to obowiązek lekarzy. Oni posiadają pełne informacje na ten temat" - twierdzi Zaleszczak-Dyks.

W praktyce bywa jednak różnie. Renata Terlecka z oddziału położniczego w Olkuszu przyznaje: "Zaświadczeń nie ma, a lekarze nie mają na ten temat wiedzy".

Również Krzysztof Bestwina, dyrektor szpitala w Turku przyznaje, że nowe zasady są dla niego niejasne. "Czy to musi być jakiś formalny druk? Może wystarczy dokument, że pacjentka była na wizycie? Wpis w karcie, wystawiona recepta?" - dopytuje się dyrektor.

"Czy pacjentka nie powinna takiego oryginalnego druku przynieść ze sobą z miejskiego ośrodka pomocy społecznej?" - zastanawia się Wanda Madej-Roszko, ginekolog ze szpitala im Jana Pawła II w Bartoszycach.

Lepiej poinformowane są same pacjentki. "Zaświadczeń nie mamy, ale kobiety, które o nie pytają same przynoszą druki" - przyznaje lekarz z jednej z przychodni w Koninie. To nie jedyny taki przypadek. Tymczasem zgodnie z prawem lekarz nie może żądać od kobiety, aby sama dostarczyła mu druk zaświadczenia.

W teorii uzyskanie zaświadczenia powinno być tym prostsze, iż wystawiać mogą je również lekarze rodzinni. "Wizyty muszą się oczywiście odbyć u ginekologa i być udokumentowane w karcie ciąży. Ale potem, na tej podstawie zaświadczenie może wystawić lekarz rodzinny" - mówi rzecznik resortu, Piotr Olechno. Problem polega jednak na tym, że zarówno kobiety, jak i lekarze, nie wiedzą o tej możliwości. "Jak nie będąc ginekologiem miałby wystawiać takie zaświadczenia?" - dziwią się lekarze rodzinni. "Żadna kobieta jeszcze o zaświadczenie nie prosiła" - mówi Izabela Trojanowska, lekarz rodzinny z Bytomia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj