O przedstawieniu Bąkiewiczowi - liderowi nieformalnej inicjatywy Ruch Obrony Granic - zarzutów, poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie prok. Mateusz Martyniuk. Bąkiewicz usłyszał zarzuty popełnienia łącznie trzech przestępstw, z których dwa zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat trzech.

Wystąpienie Bąkiewicza na wiecu PiS

Zarzuty są związane z wystąpieniem Bąkiewicza na wiecu Prawa i Sprawiedliwości z 11 października 2025 r. na Placu Zamkowym w Warszawie. Było to wystąpienie publiczne i transmitowane w mediach. Bąkiewicz usłyszał m.in. zarzut "publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni pozbawienia życia" premiera Tuska lub "spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”, a także nawoływania do tego samego względem "bliżej nieokreślonych osób współpracujących" z premierem, które obwiniał - jak podała prokuratura - o niewłaściwą politykę migracyjną, służbę na rzecz Niemiec oraz przybyłych do Polski imigrantów.

Reklama
Reklama

Tym samym w ocenie prokuratury Bąkiewicz nawoływał do "usunięcia przemocą" konstytucyjnego organu RP - szefa rządu. Prok. Martyniuk wskazał, że przemoc ta została wyrażona poprzez użycie przez Bąkiewicz sformułowania "wyrwanie chwastu połączonego z użyciem napalmu - w sposób jednoznaczny z masową eksterminacją" oraz odwoływanie się do symbolu powstańczej kosy i mieczy, a także do wypowiedzi: "wroga trzeba dobić, jak się kołysze w ringu, to się go tak tłucze aż leży na deskach" oraz "nie czekajcie tylko na polityków, sami musicie podjąć tę kosę". Wypowiedzi te zostały przez prokuraturę zakwalifikowane jako przestępstwo z art. 255 par 2 Kodeksu karnego, który dotyczy publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni, co zagrożone jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.

Bąkiewicz poniżał prezesa Rady Ministrów

Drugi przedstawiony Bąkiewiczowi zarzut dotyczy publicznego poniżenia konstytucyjnego organu - Prezesa Rady Ministrów poprzez nazywanie go "zdrajcą", "niemieckim podnóżkiem", "niemieckim pachołkiem", "tchórzem" oraz "chwastem" oraz pomówienia go o postępowanie, które "mogły poniżyć go w opinii publicznej, lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla zajmowanego stanowiska". Czyny te, jak wskazał prok. Martyniuk, zagrożone są karą grzywny ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności - do lat dwóch w odniesieniu do publicznego znieważenia lub poniżenia konstytucyjnego organu oraz do roku w przypadku pomówienia za pomocą środków masowego przekazu.

Bąkiewicz nawoływał do nienawiści

Prokuratura zarzuciła też Bąkiewiczowi nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych. Prok. Martyniuk wskazał, że Bąkiewicz formułował podczas przemówienia „wypowiedzi wzbudzające i nasilające u ich odbiorców uczucia silnej niechęci i wrogości wobec osób narodowości niemieckiej oraz imigrantów”. Czyn ten został przez prokuraturę zakwalifikowany jako przestępstwo z art. 256 par 1 Kodeksu karnego, który również zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat trzech.

Bąkiewicz twierdzi, że jest niewinny

Rzecznik prokuratury poinformował, że Bąkiewicz nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił złożenia wyjaśnień. Złożył natomiast oświadczenie. Przed siedzibą prokuratury Bąkiewicz mówił w poniedziałek do grupy swych zwolenników m.in., że postawione mu zarzuty są absurdalne i uderzają w konstytucyjne prawo do wolności wypowiedzi. Prokuratura z urzędu zajęła się słowami Bąkiewicza z warszawskiego wiecu PiS z października 2025 r.