Program SAFE przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia w postaci nisko oprocentowanych pożyczek na zakupy sprzętu wojskowego, w dużej mierze produkowanego w Europie. Program ma wspierać państwa UE we wzmacnianiu ich potencjału obronnego, a także zmniejszać ich uzależnienie od uzbrojenia z USA.

Polska jest największym beneficjentem unijnego programu SAFE - może z niego pozyskać ok. 43,7 mld euro, czyli prawie 200 mld zł. Według deklaracji rządu, 89 proc. środków z SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych.

SAFE krytykowany przez opozycję

Program SAFE krytykuje opozycja. Wątpliwości dotyczą przede wszystkim kwestii przejrzystości wydawania środków z SAFE, a także obaw, że unijny program może zostać w przyszłości wykorzystany jako element politycznego nacisku na Polskę, tak jak fundusz KPO i związane z nim tzw. kamienie milowe.

Reklama

Jak napisali w swojej analizie dziennikarze Onetu, naciski Jarosława Kaczyńskiego na weto ws. SAFE mają konkretny cel. Według portalu "prezes PiS chce spacyfikować prezydenta i zmusić go do podporządkowania - to jest prawdziwa polityczna stawka wojny o SAFE".

Reklama

"Kaczyński urządza pokaz siły"

Trwa intensywna kampania PiS przeciwko SAFE. Według Onetu "Kaczyński urządza pokaz siły, bo chce politycznie podporządkować Nawrockiego i jasno pokazać, kto w tej relacji rozdaje karty".

W efekcie Karol Nawrocki znalazł się w pułapce. Jeśli zawetuje SAFE, narazi się wyborcom, armii i związkowcom ze zbrojeniówki. Gdy podpisze SAFE, wejdzie w konflikt z Kaczyńskim i i radykalną prawicą.

O tym dylemacie publicznie mówił premier Donald Tusk. Jakbyście spojrzeli na prezydenta wczoraj, dzisiaj, to przecież na jego twarzy maluje się niemal rozpacz, bo on dobrze wie, że go PiS i Kaczyński wyprowadzili na takie pole minowe - powiedział.

Nawrocki był bliski popisana ustawy o SAFE?

Jak zauważa Onet, premier podgrzewa ten konflikt, żeby pogorszyć relacje Nowackiego z Kaczyńskim. Według informacji portalu, Nawrocki pod wpływem szefa swego gabinetu Pawła Szefernakera oraz swego ministra do spraw zagranicznych Marcina Przydacza, wspieranych przez związanego z Morawieckim byłego wiceszefa MSZ Pawła Jabłońskiego skłaniał się do podpisania ustawy. Kierownictwo PISD wysłało jednak jasny sygnał w tej sprawie i prezydent zaczął się wycofywać.