Dziennik Gazeta Prawana logo

Były szef MJN nie wywiązuje się z obowiązku wykonania wyroku sądu

22 kwietnia 2026, 10:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
sąd, wyrok, apelacja
Były szef MJN nie wywiązuje się z obowiązku wykonania wyroku sądu/fot. materiały prasowe
Mimo prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 26 lutego 2026 r., były szef Miasto Jest Nasze nie wykonał obowiązku przeprosin wobec Roberta Szustkowskiego. Termin minął 12 marca br., a przeprosin – które miały pojawić się m.in. w Internecie i prasie – nadal brak.

Wyrok sądu

Sprawa dotyczy publikacji tzw. „mapy reprywatyzacji” przygotowanej przez organizację Miasto Jest Nasze w 2016. Sąd uznał, że rozpowszechniane w niej informacje sugerujące udział Szustkowskiego w „dzikiej reprywatyzacji” i działalności przestępczej były nieprawdziwe i naruszały jego dobra osobiste.

Jak wynika z dostępnych informacji – były szef MJN nadal powiela te same tezy w mediach i na platformach społecznościowych. Decyzja Sądu Okręgowego miała zakończyć spór i sprawę, tymczasem konflikt może się zaostrzyć.

Tymczasem według wykładni KPC niewykonanie prawomocnego wyroku sądu skutkuje konkretnymi konsekwencjami prawnymi - wszczęciem sądowego postępowania egzekucyjnego, nałożeniem przez sąd grzywny w celu przymuszenia do publikacji przeprosin albo nakazaniem zapłaty na rzecz wierzyciela określonej sumy pieniężnej za każdy dzień zwłoki w wykonaniu czynności, niezależnie od roszczeń przysługujących wierzycielowi na zasadach ogólnych określonych w art. 1050 § 2 k.p.c.

Prawomocne rozstrzygnięcie  

Sprawa była rozpatrywana przez lata i trafiła aż do Sądu Najwyższego, który w 2022 r. wskazał, że także osoba fizyczna kierująca organizacją może ponosić odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych. Po ponownym rozpoznaniu sąd nie miał wątpliwości – były szef MJN (Jan Śpiewak) odpowiada za swoje działania.

Powielanie informacji uznanych już przez Sąd za nieprawdziwe i naruszające dobra osobiste może być traktowane jako nowe naruszenie. – „Wolność słowa nie może być wykorzystywana jako uzasadnienie rozpowszechniania informacji nieprawdziwych naruszających dobra osobiste innych osób” – podkreśla radczyni prawna Elżbieta Kosińska-Kozak.

Na razie przeprosin brak. A to oznacza, że sprawa może mieć swój dalszy ciąg – tym razem już na etapie egzekucji wyroku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Artykuł sponsorowany
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj