Dziennik Gazeta Prawana logo

MEN wprowadza nowy obowiązek dla uczniów i nauczycieli. "Dajemy szkołom dwa lata na przygotowanie"

dzisiaj, 16:28
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Władysław Kosiniak-Kamysz, Barbara Nowacka, Andrzej Domański, Dariusz Klimczak
MEN wprowadza nowy obowiązek dla uczniów i nauczycieli. "Dajemy szkołom dwa lata na przygotowanie"/PAP
Większość sejmowych klubów opowiedziała się za dalszymi pracami nad rządowym projektem o prawach i obowiązkach ucznia. Klub PiS zgłosił wniosek o odrzucenie go w pierwszym czytaniu. Szefowa MEN Barbara Nowacka zaznaczyła, że projekt to "porządek, na który czekały szkoły".

We wtorek Sejm przeprowadził pierwsze czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw. Propozycja przewiduje m.in. gwarantowanie uczniom ustawowego prawa do kształtowania własnego wyglądu, skatalogowanie praw i obowiązków uczniowskich oraz utworzenie sieci rzeczników uczniowskich na czterech szczeblach (krajowym, wojewódzkim, szkolnym i - opcjonalnie - gminnym).

Nowacka: To porządek, na który polskie szkoły czekały

Zmiany zakładają też, że od września 2028 r. rady szkół staną się obowiązkowe. Rodzice, uczniowie, nauczyciele - w równej liczbie - będą razem decydować o statucie, planie finansowym, sprawach istotnych dla życia szkoły. Dajemy szkołom dwa lata na przygotowanie - powiedziała ministra edukacji Barbara Nowacka.

Argumentowała, że prawa i obowiązki uczniów, które "dotyczą ponad czterech milionów dzieci i nastolatków (...) są dziś rozsiane w kilkunastu aktach prawnych”. Oceniła, że nie jest to system, który sprzyja edukacji obywatelskiej. To jest system, który sprzyja wyłącznie dezorientacji - dodała. Projekt - dodała - to "porządek, na który polskie szkoły czekały".

Koniec chaosu w szkołach

Szefowa MEN zaznaczyła, że projekt ustawy zawiera cztery główne elementy: porządkuje, chroni, wychowuje i angażuje. Zbiera prawa i obowiązki uczniowskie w jednym miejscu: 17 praw, cztery wolności, 10 obowiązków. Jeden dokument, jeden adres. Koniec chaosu - powiedziała. Zaznaczyła przy tym, że "to nie są nowe prawa wymyślone przez ministerstwo", ale takie, które "uczniowie mają od dawna" - do równego traktowania, do prywatności, do sprawiedliwego oceniania, do wolności od przemocy i dyskryminacji.

Po raz pierwszy, jak dodała, w ustawie określony będzie katalog "działań wychowawczych i sankcji wraz z procedurą ich nakładania". Cel jest wychowawczy, nie represyjny - zaznaczyła szefowa MEN.Najpierw rozmowa, kontakt, zaangażowanie rodziców. Kiedy to nie wystarczy, dyrektor może wszcząć postępowanie i wymierzać kary. Kładziemy kres praktykom, które nie mają podstawy prawnej - podkreśliła.

"Uczniowie chcą mieć wpływ na szkolną rzeczywistość"

Za dalszymi pracami nad projektem opowiedziała się większość klubów: Koalicja Obywatelska, PSL-TD, Centrum, Polska 2050 i Lewica. Ich przedstawiciele podkreślali, że zmiany są potrzebne i porządkują stan prawny.

Projekt ustawy jest odpowiedzią na potrzeby sygnalizowane przez środowisko oświatowe - argumentowała Dorota Łoboda (KO). - Uczennice i uczniowie są coraz bardziej świadomi swoich praw, chcą mieć wpływ na szkolną rzeczywistość. Prawa człowieka, godność człowieka - nie zostają zawieszone po przekroczeniu progu szkoły - powiedziała.

Według Doroty Olko (Lewica), projekt jest dobry, ale wymaga dopracowania. M.in. chodzi o to, by "zatarcie kar odbywało się szybciej - po roku, a nie po trzech latach".

Zastrzeżenia PiS i Konfederacji

Wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu zgłosił klub Prawa i Sprawiedliwości, a także koło Demokracja. To jest projekt antyszkolny, antypolski, antynauczycielski - powiedział Zbigniew Dolata (PiS). Ten projekt jest dokładnie odzwierciedleniem tego, co myślicie o nauczycielach. Skoro trzeba wprowadzać ekstraordynaryjny system rzeczników praw ucznia (...), to znaczy, że w polskiej szkole zdiagnozowaliście jakąś dramatyczną patologię, której sprawcami jesteśmy my, nauczyciele. Nauczyciele opresyjni wobec uczniów - ocenił.

Sprzeciw wobec projektu wyraziła Konfederacja, która ma zastrzeżenia m.in. do obowiązkowych rad szkół. Już dziś trudno zebrać aktywną radę rodziców, a teraz dokładacie kolejny organ, który będzie opiniował, współdecydował i blokował decyzje. W małych szkołach to może się skończyć zwyczajnym paraliżem - argumentował Witold Tumanowicz. Do głosowania nad wnioskiem o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu posłowie przystąpią w bloku głosowań.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj