Dziennik Gazeta Prawana logo

Adwokat Blidów nie żyje

2 marca 2010, 11:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Leszek Piotrowski nie żyje. O śmierci pełnomocnika rodziny Barbary Blidy poinformowała Okręgowa Rada Adwokacka. Piotrowski prowadził głośne sprawy. Ostatnio był w sporze z broniącymi się przed zarzutem o doprowadzenie Blidy do samobójczej śmierci. Wcześniej bronił też gangsterów.

Leszek Piotrowski był jednym z najbardziej znanych śląskich adwokatów. W czasach PRL bronił opozycjonistów, w stanie wojennym był internowany. W 1988 r. współorganizował górnicze strajki w Jastrzębiu Zdroju, później uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu.

Od 1989 do 1993 r. był senatorem, a w III kadencji Sejmu posłem z listy Akcji Wyborczej Solidarność. W latach 1997-1999 był wiceministrem sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka. Ostatnio był radnym śląskiego sejmiku, gdzie dostał się z listy PSL.

Mimo kariery politycznej nie zaprzestał praktyki adwokackiej. Bronił m.in. Ryszarda Boguckiego skazanego na 25 lat za zabójstwo "Pershinga". Przez lata był pełnomocnikiem organizacji społecznych w procesie w sprawie masakry w kopalni "Wujek". Ostatnio występował jako pełnomocnik rodziny Barbary Blidy po samobójczej śmierci byłej posłanki.

Koledzy z palestry podkreślają odwagę Piotrowskiego, którą imponował już w czasach PRL. Mówią też o jego bezkompromisowości w głoszeniu poglądów.

"Powinniśmy sięgnąć głęboko do lat, kiedy stawał w obronie wolności słowa, praw i swobód obywatelskich - do lat 70. i 80., kiedy bronił pięknie wartości, które dzisiaj są dla nas powszechne" - powiedział dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach Roman Kusz.

"Zapamiętamy mec. Piotrowskiego, jako tego, który był aresztowany, internowany, katowany w stanie wojennym, który nie bał się z wielką odwagą bronić robotników wtedy, kiedy stawiano im czasami absurdalne zarzuty. Był niepokorny i taki pozostał na całe życie. Zawsze miał swoje poglądy i nigdy nie bał się ich przedstawiać" - dodał mec. Kusz.

Szef Społecznego Komitetu Pamięci Górników KWK "Wujek" Krzysztof Pluszczyk podkreśla, że przez kilkanaście lat procesu w sprawie pacyfikacji śląskich kopalń mec. Piotrowski wspomagał pokrzywdzonych, nie pobierając żadnego wynagrodzenia. "Mimo że często jego wystąpienia były odbierane jako polityczne, to jednak były bardzo potrzebne, bo ten proces - nie ukrywajmy - był trochę polityczny (...) Wielokrotnie sprowadzał sędziów i oskarżonych na właściwą drogę" - powiedział.

"Jego wystąpienia były bardzo mocne, czasem wprawiały sędziów w zakłopotanie, ale pozwoliły doprowadzić ten proces do końca" - dodał Pluszczyk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj